Jak państwo wyciąga z nas pieniądze
Myślałeś, że zapłaciłeś PIT lub CIT i jesteś z państwem rozliczony? Nic bardziej mylnego. W Polsce trzeba płacić aż 57 tzw. parapodatków, które – żeby nie kłuć w oczy - nazywają się składkami lub opłatami. Te podatki nakłada na nas zarówno państwo, jak i samorządy.
Są to np. składki na ZUS, opłaty za posiadanie psa, opłaty leśne, klimatyczne, czy środowiskowe, a także opłaty za recykling sprzętu AGD, czy składka na Narodowy Instytut Audiowizualny, płacona podczas kupna telewizora czy płyt CD. Rząd nie zamierza znosić tych opłat tłumacząc się kryzysem gospodarczym i pustką w kasie. Choć są ekonomiści, którzy twierdzą, że właśnie kryzys jest dobrym momentem na znoszenie takich opłat, a ich brak zostanie w budżecie z nawiązką wyrównany przez zwiększony obrót.
Od parapodatków nie można uciec, a ich niepłacenie grozi karami. Przedsiębiorcy mogą jeszcze próbować przenieść działalność do kraju w Unii Europejskiej, gdzie podatki i opłaty są niższe. Choć nie zawsze to się opłaca, bo trzeba zapewnić obsługę finansową, a to kosztuje. Zwykły obywatel takich możliwości nie ma.
Cóż Polaku – płacz i płać.
Jesteśmy bogatsi
W ciągu minionych 20 lat Polacy stali się bogatsi. Choć z pewnością jest wśród nas wiele osób, którym ciężko związać koniec z końcem, to statystycznie siła nabywcza gospodarstw domowych jest większa.
Na początku przemian za średnią pensję mogliśmy kupić ok. 30 dolarów, teraz już 1 tysiąc. W naszych domach obok pralki Frania niemal powszechnie pojawiły się pralki automatyczne, radzieckie telewizory Rubin zostały zamienione już przez wielkoekranowe telewizory LCD. Statystycznie najwięcej wydajemy na żywność, bo aż 24,6 proc. naszych dochodów. W 2010 roku te wydatki powinny pozostać na tym samym poziomie, choć są zależne od wielu nieprzewidywalnych warunków, np. pogody. Ale przewiduje się, że warzywa i owoce wzrosną o ok. 3,5 proc. To relatywnie mało mówią ekonomiści. Na drugim miejscu jeśli chodzi o wydatki pozostają opłaty za mieszkanie. One też wzrosną o kilka procent.
Gospodarstwa domowe powinny zadbać też o przyszłość, czyli inwestować nadwyżki dochodów. Może to być dodatkowa emerytura w postaci tzw. trzeciego filara, może też być inwestycja w kupno nieruchomości.
Działaj w Specjalnej Strefie Ekonomicznej
Specjalne Strefy Ekonomiczne to wydzielony obszar, na którym można rozpoczynać działalność gospodarczą na specjalnych warunkach. Ma się np. ulgę w podatku dochodowym. Mała firma ma nawet do 70 proc. ulgi. Do podjęcia działalności nie trzeba mieć specjalnie dużych funduszy. Jeżeli przedsiębiorca chce wejść z nowym przedsięwzięciem do SSE, to powinien mieć ok. 100 tysięcy euro. Niestety – i to polska specjalność - procedury wpisania do strefy trwają nawet do 10 miesięcy. To odstrasza inwestorów, zwłaszcza zagranicznych.
Firma w SSE zobowiązuje się do utrzymania profilu działalności i miejsc pracy przez 5 lat. Z działalności w strefie są zadowolone obie strony. Firma ma niższe koszty działania, co ułatwia jej działanie, ale państwo ma podatki od wynagrodzeń. Szacuje się, że każda zwolniona złotówka generuje 3 do 4 złotych wpływów.
Rząd chce też ściągnąć do Polski zagranicznych inwestorów. I przygotował specjalne programy wsparcia, żebyśmy już nie narzekali, że firmy wolą Słowację od Polski. Siedem firm dostanie ok. 50 mln złotych, ale w zamian ma zainwestować ok. miliarda złotych i utworzyć 2 tys. miejsc pracy.
W co inwestować oszczedności
W ubiegłym roku posiadacze akcji kończyli rok w smutnych nastrojach. Masowe bankructwa banków i kryzys gospodarczy spowodowały spadki na giełdach. Ten rok inwestorzy indywidualni kończą w zupełnie innym humorze. Akcje poszły w górę, na giełdzie odnotowano wzrost liczby inwestorów i jest już milion rachunków inwestycyjnych. Choć według niektórych szacunków, co czwarty z nich jest nieaktywny.
Polacy częściej bawią się w spekulacje, a nie inwestują na lata. A w co warto inwestować? Złoto to niepewny interes. Dopiero teraz - po 20 latach - inwestorzy, którzy zainwestowali w szczycie odzyskują kapitał. Grunt też może być lokatą ryzykowną. Kierując się inwestycjami warto wiedzieć, jaką sumą dysponujemy, ile możemy stracić i na jaki czas chcemy zamrozić kapitał. Papiery wartościowe są dobrym rozwiązaniem. Z obserwacji innych giełd wynika, że w długim okresie wartość akcji rośnie. A jeśli jeszcze zastosujemy się do zasady, żeby kupować kiedy inni sprzedają zyski mogą być sporte. Dla pewności jednak dobrze jest zróżnicować instrumenty oszczędności i nie wkładać wszystkich pieniędzy do jednego worka. A przede wszystkim nie zapominać, że najlepszym doradcą jest zdrowy rozsądek.
Wykup mieszkanie lokatorskie
Ten, kto mieszka w spółdzielczym mieszkaniu lokatorskim, tak naprawdę mieszka nie w swoim lokum. Bo należy ono do spółdzielni mieszkaniowej, a spółdzielca ma tylko prawo w nim mieszkać. Nie można takiego mieszkania ani sprzedać, ani odziedziczyć. Ale można było takie mieszkanie wykupić za przysłowiową złotówkę.
Zasady wykupu zaskarżono do Trybunału Konstytucyjnego, który je uchylił i dał parlamentowi rok na ich zmianę. Termin upływa 30 grudnia 2009 roku. Czasu zostało mało, ale dziś (18.12.2009) Sejm znowelizował ustawę o społdzielniach mieszkaniowych, w której uchwalił zasady wykupu niemal identyczne z tymi, jakie obowiązywały przed wyrokiem TK. Jednak pod ustawą potrzebny jest jeszcze podpis prezydenta.
Czy znowelizowane zasady znów zostaną zaskarżone? Być może. Dlatego jeżeli ktoś ma już przygotowane dokumenty niezbędne do wykupu mieszkania i uzgodniony termin u notariusza powinien sfinalizować transakcję. Spóźnialscy zaś mogą spokojnie poczekać na uprawomocnienie się dzisiejszej decyzji.
Śpiesz się z ulgą podatkową
To już ostatni dzwonek. Jeśli chcemy zapłacić mniejszy podatek lub skorzystać z ulgi podatkowej, to musimy śpieszyć się, bo koniec roku blisko. Do wyboru jest kilka możliwości.
Wpłata na konto organizacji, która prowadzi działalność na rzecz pożytku społecznego. Pamiętajmy o zachowaniu dowodu wpłaty. Można też przekazać takiej organizacji darowiznę rzeczową, ale wtedy trzeba podpisać umowę darowizny. Można też wpłacić pieniądze na konto organizacji kościelnych. Wysokość darowizny nie może przekraczać 6 procent dochodu.
Osoby, które mają indywidualne konto emerytalne mogą wpłacić całą, roczną składkę. W tym roku to 3-krotność przeciętnej płacy, czyli ponad 9,5 tys. złotych, których nie obejmuje podatek Belki.
Posiadacze akcji, którzy w tym roku sprzedali korzystnie papiery wartościowe i osiągneli dochód mogą do końca grudnia sprzedać ze stratą te akcje, których wartość spadła poniżej ceny zakupu. Poniosą stratę, ale po nowym roku można je odkupić, a na takiej operacji zyska się podatkowo, bo dochód zostanie pomniejszony o stratę.
Unijne dotacje dla firm
O pieniądze z Brukseli może ubiegać się praktycznie każdy. Fundusze z Unii cieszą się dużym powodzeniem, a mają wspierać działalność inwestycyjną, zwłaszcza innowacyjność.
O finansowe wsparcie może starać się mała firma, może również duży koncern, choć w niektórych przypadkach ci mali są preferowani.
Niestety cały proces jest mocno zbiurokratyzowany i rozciągnięty w czasie, co zresztą nie odstrasza chętnych. Wnioski są oceniane według ścisłych kryteriów. Przestrzegane są również wymogi dotyczące dokumentacji. Chodzi o to, żeby wszyscy mieli porównywalne szanse i byli tak samo oceniani..
Na niektóre firmy nałożono jednak pewne ograniczenia. Są to głównie spółki giełdowe, z których zaledwie 8 procent otrzymało unijne wsparcie. Bruksela wychodzi z założenia, że te spółki mają więcej niż małe firmy możliwości uzyskania pieniędzy. Na przykład banki nie mogą ubiegać się o fundusze na innowacyjność, choć mogą i dostają pieniądze na szkolenia.
Produkty regionalne
Produkt regionalny to coś, co – jak wskazuje nazwa - musi być związane z regionem, jego kulturą, glebą, klimatem, umiejętnościami. Polacy znają powszechnie dwa nasze produkty – oscypka i rogala marcińskiego. Oba te produkty są już na liście, prowadzonej przez UE. Są na niej produkty z całej Europy wśród nich 14 polskich. Produkty te mogą być oznaczane specjalnym znakiem towarowym, zaś klient ma pewność, że mają gwarantowaną recepturę.
Co zrobić, żeby produkt znalazł się na liście europejskiej. Do zgłoszenia potrzebne są trzy podmioty np. zrzeszenia producentów, gdyż zgłoszenie musi być zespołowe. Produkt musi być wytwarzany nie krócej niż 25 lat, mieć potwierdzenie, że jest charakterystyczny dla danego regionu i przede wszystkim opis, czym odróżnia się od innych wyrobów i dlaczego jest taki szczególny.
Ci producenci, którym za daleko do Brukseli mogą starać się o wpis na listę krajową, która jest prowadzona przez ministra rolnictwa. Są na niej produkty tradycyjne, ale poza prestiżem ta lista nie daje szczególnych uprawnień. Mimo to, zostało tam wpisanych już około 700 produktów.
Zakupy w internecie
Handel e-commerce to wszystko, co kupuje się za pośrednictwem jakiegoś elektronicznego urządzenia. Może to być komputer, ale także telefon komórkowy, czy telewizor z dostępem do internetu.
Zazwyczaj zakupy w internecie są tańsze. A czy są bezpieczne? Z reguły tak. Sprzedawcy wiedzą, że jeśli ktoś się raz sparzy, to już do takiego handlu długo nie wróci. Jednak przed transakcją warto zebrać opinie o sprzedawcy. Internauci zawsze oceniają, czy dostarczony towar odpowiadał zamówieniu i ile czasu na niego czekali. Choć oszustów nie brakuje, więc kupujmy w sprawdzonych e-sklepach.
Na co uważać. Sprzedawca musi wystawiać faktury i deklarować przyjęcie zwrotu. Zgodnie z prawem, na zwrot przedmiotu kupionego w sieci mamy 10 dni. W zwykłym sklepie nie ma takiej możliwości. Rzetelny sprzedawca radzi, żeby podczas odbioru sprawdzić zawartość przesyłki i jeśli czegoś brakuje nie odbierać jej.
Nie można czekać z zakupem na ostatnią chwilę. Towar musi do nas dotrzeć za pośrednictwem poczty lub kurierem. Trzeba mieć czas na ewentualną reklamację. Jeśli myślimy o zakupach świątecznych to jest już ostatni gwizdek na zakupy.
Jak najlepiej ubezpieczyć auto
W gąszczu ubezpieczeń komunikacyjnych można się pogubić. Mamy OC, AC, Assistance i NW. Które wykupić, a na które szkoda pieniędzy?
OC to ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej. Jest to ubezpieczenie obowiązkowe, które każdy posiadacz samochodu musi wykupić. Jeśli go nie ma naraża się na karę. Zaś towarzystwo nie może odmówić nam sprzedaży takiego ubezpieczenia. Polisa nie chroni naszego auta, ale chroni innych przed skutkami szkody jaką im wyrządzimy. Wykupując OC warto więc kierować się ceną – im niższe ubezpieczenie, tym lepiej. Bo zakres odszkodowania w każdym towarzystwie jest taki sam.
NW to dobrowolne ubezpieczenie od nieszczęśliwych wypadków. Dostaniemy odszkodowanie za uszkodzenia ciała albo - odpukać – za bardziej tragiczne zdarzenie.
Assistance jest również dobrowolne. Przewiduje pomoc w razie awarii lub wypadku. Można dostać nocleg lub auto zastępcze. Ponieważ w różnych firmach w zakres tego ubezpieczenia wchodzą różne elementy, warto się uważnie zapoznać z ofertą. Czasem Assistance jest dołączane bezpłatnie do AC.
AC (Autocasco) to dobrowolne ubezpieczenie. W zależności od wariantu można dostać odszkodowanie za kradzież auta, za jego uszkodzenie po np. wjechaniu w dziurę lub po kolizji z dzikim zwierzęciem, albo za jedno i drugie. Kupując AC musimy sobie odpowiedzieć na pytanie - czy nasz samochód warto ubezpieczyć? Bo w przypadku starszych aut może się zdarzyć, że ubezpieczenie będzie wyższe niż wartość samochodu. W niektórych towarzystwach wysokość AC jest uzależniona też od miejsca zamieszkania. W większych miastach ruch jest większy, więc również większe prawdopodobieństwo wypadku i droższe AC.
Czy zabraknie nam prądu i gazu?
Polacy nie obawiają się o bezpieczeństwo energetyczne. Prąd w domu mamy, gaz w kuchence też, a samochód możemy zatankować na każdej stacji. Ale fachowcy ostrzegają! Z naszym bezpieczeństwem energetycznym nie jest najlepiej.
Linie przesyłowe są przestarzałe. Wystarczy awaria jednego przełącznika, a pół Warszawy czy Szczecina nie ma prądu. Jeśli nie będą podjęte właściwe decyzje, to takie sytuacje będą częstsze.
Ceny nośników energii są u nas bardzo drogie, w hurcie takie same jak w Niemczech. Przysłowiowy Kowalski płaci za prąd czy gaz mniej niż Schmidt, ale przedsiębiorstwa płacą 20 proc. drożej za prąd, a 30-40 proc. drożej za gaz niż w Niemczech. Co powoduje, że stajemy się niekonkurencyjni.
Sytuację mogłaby poprawić budowa elektrowni atomowej, która daje tani prąd. Ale to perspektywa 2020 roku. A polscy politycy specjalizują się w odległych scenariuszach, które zazwyczaj się nie sprawdzają. Więc nie ma pewności, że elektrownia powstanie.
Jedno jest pewne. Zapotrzebowanie na energię będzie rosło wraz z poziomem życia. Dlatego już teraz trzeba przewidywać co będzie za parę lat.
Pieniądze ze słońca i wiatru
Polacy w zdecydowanej większości nie korzystają z odnawialnych źródeł energii. Trudno zresztą w 10-piętrowym, spółdzielczym bloku zamontować panele słoneczne lub przydomową elektrownię wiatrową. Zwłaszcza, że jeden duży wiatrak to koszt 1,5-2 mln euro. Czy więc zielona energia może być dobrym biznesem?
Może być, ale dla producentów urządzeń energetycznych i dla producentów energii. Bo wspierają ich rządy. Ponieważ Unia Europejska postawiła na odnawialne źródła energii, więc ci pierwsi nie muszą martwić się o zamówienia, a nawet – jak Siemens – zwiększają zatrudnienie. Ci drudzy zaś mają zapewniony odbiór energii, bo do 2030 roku w Polsce 15 proc. energii ma pochodzić ze źródeł odnawialnych, choć taka energia jest droższa. Ale czego nie robi się dla ochrony klimatu.
Co zaś może przysłowiowy Kowalski? Jeśli ma domek to na dachu może założyć panele słoneczne. Zapewnią 70 proc. rocznego zapotrzebowania na ciepłą wodę. Może też postawić przy domu niewielki wiatrak za ok. 10 tys. euro. Czy to się opłaci? Taka inwestycja jest rozłożona na 20 lat, a wtedy ceny energii będą raczej wyższe niż teraz. Choć tradycyjnej energetyki nie odstawiajmy do lamusa. Bo co będzie kiedy wiatr przestanie wiać, a słońce skryje się za chmury?
Pomoc publiczna
Czy przedsiębiorstwo, które nie radzi sobie na rynku może liczyć, że państwo rzuci mu przysłowiowe koło ratunkowe? Może - i jest to właśnie pomoc publiczna
W myśl polskiego i unijnego prawa państwo raz na 10 lat może pomóc kulejącej firmie, ale tylko wtedy, kiedy jest nadzieja, że po restrukturyzacji będzie mogła normalnie działać. Firmy trwale nierentowne, choćby państwowe molochy, na pomoc taką nie powinny liczyć.
Żeby dostać państwowe wsparcie firmy muszą spełnić pewne warunki. Przede wszystkim zaś zrealizować to, do czego się zobowiązały. Jedni muszą np. zainwestować w nowe urządzenia, inni zrestrukturyzować przedsiębiorstwo. Te warunki są rygorystycznie kontrolowane, czego boleśnie doświadczyły polskie stocznie.
Pomoc może być np. w formie dotacji, pożyczki preferencyjnej lub rozłożenia na raty zobowiązań finansowych, jakie firma ma wobec państwa. Raport z wykorzystania pomocy jest szczegółowo kontrolowany i wysyłany do Komisji Europejskiej. Jeśli zostaną stwierdzone rozbieżności w deklaracjach i ich wykonaniu, to trzeba się liczyć z koniecznością zwrotu pomocy.
Dotychczas z pomocy publicznej skorzystało więcej firm prywatnych niż państwowych.
Kiedy euro w Polsce?
Raczej nieprędko. Najprawdopodobniej w 2014-2015 roku. Bo że się pojawi to pewne. Zobowiązaliśmy się do tego wstępując do Unii Europejskiej.
Wejście do strefy euro nie zależy od naszej dobrej woli, ale od spełnienia kilku warunków. Najważniejsze dotyczą inflacji, stabilnego kursu walutowego, deficytu budżetowego i długu publicznego. Mało który Polak wie, że deficyt budżetowy i dług publiczny to nie to samo. Deficyt, to suma, której zabraknie w państwowej kasie. Zaś dług publiczny to wszystko, co państwo jest winne wierzycielom, np. posiadaczom państwowych obligacji. Deficyt w tym i przyszłym roku będzie wynosił około 6 procent PKB (Produktu Krajowego Brutto), zaś dług ok. 55 procent. Czyli Polska jest krajem stosunkowo poważnie zadłużonym i – niestety – ten dług rośnie. Dlatego właśnie do strefy roku szybko nie wejdziemy, bo raczej w 2010 i 2011 roku nie ma szans, żeby deficyt obniżyć do wymaganych przez Unię 3 procent, czyli o połowę.
A jak obniżyć? Najłatwiej odebrać bogatym, czyli podnieść składkę rentową, zwiększyć podatki albo odebrać przywileje emerytalne. Ale nie tędy droga. Rząd powinien zreformować wydatki i zadbać o wpływy do państwowej kasy. Przede wszystkim zaś zaktywizować Polaków. Połowa z nas w wieku produkcyjnym nie pracuje, więc nie płaci składek i podatków. I to jedyna droga do zrównoważenia deficytu i długu.
Młody, wykształcony - szuka pracy
Zazwyczaj tempo, w jakim absolwenci szkół znajdują pracę najlepiej świadczy o kondycji gospodarki. Rozpędzająca się gospodarka najlepiej tworzy miejsca pracy. Niestety, w Polsce jest trend odwrotny - mówi Jacek Męcina, doradca zarządu PKPP „Lewiatan”.
Problemem jest również niedopasowanie edukacji do potrzeb rynku. Szkoły opuszczają absolwenci o kwalifikacjach nie za bardzo poszukiwanych. Choć młodzi mają mniejsze oczekiwania płacowe, to w kryzysie pracodawcy wolą doświadczonych pracowników, nie zaś młodych, których muszą do zawodu przyuczać.
Mało kto wie, że mamy mechanizmy, które pozwalają korygować wady systemu edukacji. Urzędy Pracy mogą finansować staże lub szkolenia u pracodawcy. Można też założyć własną działalność gospodarczą i na rozkręcenie biznesu dostać z Urzędu Pracy pomoc 19 tys. zł dotacji, a nawet do 40 tys. zł wsparcia ze środków UE.
To co będzie rozwijać się na pewno, to różnego rodzaju usługi - prognozuje Jacek Męcina. Tak dla biznesu, jak i ludności. Szkolenie i wsparcie finansowe pozwolą na rozkręcenie działalności. Oczywiście część z tych mikroprzedsiębiorstw nie przetrwa, ale te co pozostaną będą się rozwijać - powiedział gość Programu Pierwszego.