Wes Anderson szykuje kolejne filmowe przedsięwzięcie i tym razem zamierza sięgnąć po gatunek, z którym do tej pory nie był kojarzony. Podczas festiwalu Cinema Paradiso w Paryżu reżyser ujawnił, że pracuje nad westernem. Informacja padła podczas niespodziewanego spotkania z Billem Murrayem, jego wieloletnim współpracownikiem.
To właśnie Murray jako pierwszy poruszył temat nowego projektu. Aktor, który wystąpił już w dziesięciu filmach Andersona, stwierdził, że reżyser "jest winien światu film o kowbojach", ponieważ pochodzi z Teksasu. Jak przyznał z charakterystycznym humorem, od dawna marzy o wspólnej pracy nad westernem.
Anderson nie pozostawił tych słów bez odpowiedzi. Reżyser potwierdził, że pomysł nie jest jedynie luźną fantazją. Przyznał, że od wielu lat rozmawia z Murrayem o realizacji westernu i wszystko wskazuje na to, że projekt wreszcie doczeka się realizacji.
Twórca zdradził również pierwsze nazwiska związane z planowaną produkcją. W filmie mają pojawić się Owen i Luke Wilson, którzy, podobnie jak Anderson, pochodzą z Teksasu.
Wes Anderson od lat należy do grona najbardziej charakterystycznych współczesnych reżyserów. Jego filmy wyróżniają się perfekcyjnie symetrycznymi kadrami, pastelową kolorystyką, specyficznym poczuciem humoru i galerią ekscentrycznych bohaterów. W jego dorobku znajdują się m.in. "Genialny klan", "Pociąg do Darjeeling", "Fantastyczny Pan Lis", "Kochankowie z Księżyca", nagrodzony czterema Oscarami "Grand Budapest Hotel", "Wyspa psów", "Asteroid City" oraz najnowszy "Fenicki układ". Reżyser od lat współpracuje z gronem stałych aktorów, wśród których są Bill Murray, Owen Wilson, Jason Schwartzman, Tilda Swinton, Willem Dafoe, Adrien Brody czy Scarlett Johansson.
mo