Logo Polskiego Radia
PAP
Tomasz Owsiński 02.04.2013

Tortury w tajnym więzieniu na lotnisku w Bagdadzie?

Tajne więzienie - Camp Nama było prowadzone przez siły specjalne USA i Brytyjczyków - pisze "Guardian", powołując się na brytyjski personel wojskowy, który ujawnił te informacje w 10 rocznicę ataku na Irak.
Zdjęcie ilustracyjneZdjęcie ilustracyjneGlow Images/East News

Źródła brytyjskiej gazety twierdzą, że w Camp Nama znęcano się nad irackimi więźniami, na ogół zatrzymywanymi nocą przez jednostkę specjalną i zwożonymi śmigłowcem. Na głowy zakładano im kaptury, by ich zdezorientować, rażono ich prądem, przetrzymywano przez dłuższy czas w ciasnych pomieszczeniach, zimnych w nocy i gorących za dnia.
Są też doniesienia o przesłuchaniach odbywających się w dźwiękoszczelnych kontenerach, z których więźniowie wychodzili fizycznie zmaltretowani. Według jednej z relacji iracki inwalida mający protezę nogi został tą protezą pobity. Irakijczyków przesłuchiwali zarówno wojskowi, jak i cywile.
Według "Guardiana" każdorazowo mogło w ośrodku przebywać ok. 100 więźniów. Rozpoczął on działalność tuż po inwazji USA na Irak 20 marca 2003 r., a latem 2004 r. przeniósł się do innej części Bagdadu.
O ile znęcanie się nad więźniami i torturowanie ich w więzieniu Abu Ghraib jest dość dobrze udokumentowane, o Camp Nama nie było dotychczas wiadomo, przynajmniej w W. Brytanii, i nie ma stamtąd żadnych zdjęć.

Dwie eskadry RAF-u i jedna korpusu lotniczego armii pełniły w Camp Nama funkcje transportowe i patrolowe. Za administrowanie obozem odpowiadała brytyjsko-amerykańska jednostka sił specjalnych TF 121 (Task Force 121) przemianowana następnie na TF6-26.
Jej pierwotnym zadaniem było znalezienie ludzi mogących naprowadzić Amerykanów na irackie składy broni masowego rażenia. Gdy okazało się, że takiej broni nie ma, głównym zadaniem TF 121 było ustalenie, gdzie ukrywa się obalony dyktator Saddam Husajn. Po jego egzekucji rolą jednostki było rozpracowanie Al-Kaidy, która zdobyła sobie w Iraku przyczółek, korzystając z ogólnego chaosu.
Brutalne metody przesłuchań w tajnym więzieniu spotkały się nie tylko z potępieniem organizacji Human Rights Watch w USA, ale także specjalnego sprawozdawcy - oficera wywiadu wojskowego w stanie spoczynku Stuarta Harringtona, który przebywał w Camp Nama pod koniec 2003 r. i złożył sprawozdanie Pentagonowi - twierdzi "Guardian". Ponad 30 żołnierzy sił specjalnych ukarano podobno dyscyplinarnie, ale nie wpłynęło to na poprawę traktowania więźniów.

''Galeria: dzień na zdjęciach

to