W trzech poprzednich spotkaniach polscy siatkarze odnieśli dwa zwycięstwa (Włochy, Argentyna) i doznali jednej porażki (Bułgaria). Nie ukrywają, że chcą zająć pierwsze miejsce w grupie "A" i trafić w ćwierćfinale na czwarty zespół z "B", który byłby teoretycznie słabszy od trzech pozostałych.
Brytyjczycy są najsłabszą ekipą turnieju. Kraj ten zajmuje 92. miejsce w rankingu FIVB. Wcale to nie znaczy, że w sobotnie przedpołudnie czeka podopiecznych trenera Andrei Anastasiego łatwe zadanie.
- Trener jeszcze nic nam nie mówił o siatkarzach Wielkiej Brytanii, a ja nie znam żadnego nazwiska z tej reprezentacji - mówi przyjmujący polskiego zespołu Michał Ruciak. - Są to jednak igrzyska olimpijskie i nie można mówić, że ktoś jest słabszy. Wielka Brytania i Australia są drużynami niżej notowanymi. To jest sport i tutaj trzeba walczyć od początku do końca. Nie można prezentować się na pół gwizdka, odpuszczać. Trzeba grać swoją siatkówkę i udowodnić, że to my jesteśmy wyżej a nie odwrotnie.
Żeby Polska mogła zająć pierwsze miejsce w swojej grupie musi wygrać dwa ostatnie spotkania i liczyć na potknięcia Bułgarii, która zagra jeszcze z Argentyną i Włochami. - Uważam, że jest to realne, że bułgarscy siatkarze stracą punkty - dodaje Michał Ruciak.
Olimpijski turniej jest historyczny dla siatkówki na Wyspach Brytyjskich. - Gramy przy dopingu 14 tysięcy widzów - mówi jeden z graczy drużyny gospodarzy Mark Plotyczer. - Jesteśmy przyzwyczajeni, gdy na widowni znajduje się najwyżej pięćset osób. Wiemy, że na trybunach zasiądzie bardzo dużo kibiców z Polski. Tym bardziej cieszymy się, że zagramy przed widownią, która uważana jest za najlepszą w świecie.
W sobotę w meczach grupy A zagrają: Wielka Brytania - Polska (12.30), Australia - Włochy (15.45), Argentyna - Bułgaria (21.00).
ah, PZPS.pl
Szczegółowy plan startów Polaków - 4 sierpnia >>>
Londyn 2012 - serwis specjalny >>>
ah