Wizyta Baracka Obamy w Polsce pokazała, że Stany Zjednoczone po pewnym czasie „odwrócenia” się w kierunku Azji, teraz znowu zaczynają interesować się Europą, a zwłaszcza Unią Europejską. Spowodowały to aneksja Krymu przez Rosjan i wojna we wschodniej Ukrainie. Prezydent USA potwierdził gwarancje bezpieczeństwa dla Polski i innych krajów w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Obiecał przekazać na ten cel 1 miliard dolarów. Amerykanie dali sygnał gotowości powrotu do regionu, który ma kłopoty. Problemem jest to, że część państw Unii Europejskiej, jak Słowacja, Czechy, Węgry czy Niemcy, nie chcą amerykańskiej obecności w tym regionie. Unia Europejska nie potrafi zająć jednolitego i twardego stanowiska wobec poczynań Rosji, a jej destabilizacyjne działania mogą się przenieść na Łotwę, Estonię, Litwę, które są czy będą państwami nie tylko Wspólnoty, ale też strefy euro. Problemem jest też ciągle aktualna umowa między NATO a Rosją z 1997 roku , która zabrania stacjonowania większych wojsk NATO-wskich w regionie.
Rozmowa z dr Adamem Eberhardtem z Ośrodka Studiów Wschodnich i Michałem Baranowskim z German Marshall Fund of the United States.