Grecja musi się zdecydować na kontynuację programu pomocowego, aby otrzymać kolejne wsparcie finansowe od Unii Europejskiej. Obecny program kończy się pod koniec lutego. Jeśli Grecja nie otrzyma wsparcia, nie będzie miała środków na dalsze finansowanie sektora publicznego, a to może doprowadzić do paraliżu państwa. Grecki rząd negocjuje z przedstawicielami strefy euro więcej pieniędzy za mniej reform. Grecja otrzymała łącznie od 2008 roku około 240 mld euro środków pomocowych, a o drugie tyle został zredukowany dług państwa przez finansowy sektor prywatny. Niechęć Grecji do przeprowadzania koniecznych reform i brak pomocy finansowej może spowodować konieczność usunięcia tego kraju ze strefy euro. A Grecja jest obecnie mniejszym zagrożeniem dla strefy euro niż była jeszcze kilka lat temu. Jak tłumaczy ekspert, dług grecki jest „zaparkowany” w Europejskim Banku Centralnym, a nie w systemie bankowym w różnych krajach strefy euro. Jeśli więc coś się stanie, to nie zaczną upadać banki w strefie euro, bo EBC wdrożył już pewne mechanizmy, które zostaną uruchomione w celu powstrzyma chaosu na rynkach finansowych. Poza tym, Grecja bez przeprowadzonych reform byłaby obciążeniem dla strefy euro, dlatego korzystniejsze byłoby jej „wypchnięcie” ze strefy euro. Badania pokazują, że 70% Greków nie chce słyszeć o wychodzeniu ich kraju ze strefy euro. Greccy politycy prowadzą więc bardzo ryzykowną grę.
Rozmowa z Rafałem Antczakiem, członek zarządu firmy doradczej Deloitte.