Jeszcze dwa miesiące temu w Wielkiej Brytanii słychać było głosy przeciwne imigrantom, np. że imigranci wyłudzają zasiłki, zabierają pracę brytyjskim obywatelom i obniżają ich wynagrodzenia. Często też słychać było deklaracje o wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Od początku roku wszystko przycichło, a konserwatywny premier David Cameron unika tego tematu, mniej chętnie niż kiedyś idzie też na retoryczne zwarcie z Brukselą. Sondaże sugerują też, że antyunijna i antyimigrancka partia UKIP Nigela Farage'a przestaje zyskiwać na popularności. Coraz lepiej w sondażach radzą sobie rządzący konserwatyści. Gdy wygrają wybory, najprawdopodobniej rozpiszą referendum w sprawie wyjścia z Unii Europejskiej, a wtedy znowu zacznie się batalia przeciwko imigrantom.