Premier Albanii Edi Rama oświadczył, że niezależnie od tego, czy zjednoczenie Albanii i Kosowa nastąpi dzięki integracji z Unią Europejską, czy też w inny sposób, jest ono "nieuchronne i nie podlega dyskusji". Premier Serbii Aleksandar Vuczić nazywa takie uwagi retoryką wojenną, podsycającą napięcia w regionie. Unia Europejska stara się doprowadzić do pojednania między Kosowem a Serbią po wojnie w końcu lat 90-tych ub. stulecia. Kosowo, dawna prowincja serbska, w 2008 roku ogłosiło niepodległość, którą uznało do tej pory 100 państw, w tym USA i 23 kraje UE. Serbia, mimo osiągniętej niedawno pod egidą Unii Europejskiej poprawy stosunków z Kosowem, odmówiła uznania jego państwowości, podobnie jak Rosja. Tirana narzeka na opieszałość UE, oskarżając państwa unijne, że "nie chcą się otworzyć na Bałkany". Edi Rama podkreślił, że może dojść do zjednoczenia Albanii i Kosowa niezależnie od struktur unijnych, w reakcji na „ślepotę i lenistwo Unii Europejskiej”. Albański premier nawiązuje do niedawnych słów szefa Komisji Europejskiej, który stwierdził, że w najbliższej 5-latce nie będzie żadnego rozszerzenia Wspólnoty. Oznacza to, że negocjacje Serbii z UE są zamrożone, a perspektywa włączenia Kosowa i Albanii coraz bardziej się oddala.