Barack Obama, obejmując w 2008 roku urząd prezydencki w USA, zapowiadał prezydenturę wielu zmian. W polityce zagranicznej Obama okazał się człowiekiem zrównoważonym i pragmatycznym. Wycofał wojska amerykańskie z Iraku, a także z Afganistanu. Doprowadził do poprawy stosunków z Kubą, z sukcesem prowadzi rozmowy z Iranem. Do jego porażek można zaliczyć zapowiadany „reset” z Rosją. Nie udało mu się poprawić stosunków amerykańsko-rosyjskich. Barack Obama był natomiast ulubionym prezydentem polityków europejskich, dzięki czemu stosunki transatlantyckie uległy poprawie. Prezydent zgodził się rozpocząć negocjacje z Unią Europejską w sprawie Transatlantyckiego Partnerstwa w dziedzinie Handlu i Inwestycji. Jeśli uda mu się do końca kadencji, czyli do stycznia 2017 roku, zawrzeć to porozumienie, to powstanie największy w historii wspólny rynek Północnej Ameryki i Unii Europejskiej, stanowiący 45 procent światowego produktu brutto. Dotychczas odbyło się osiem rund negocjacyjnych, jednak prowadzone są one w tajemnicy. Zdania są podzielone co do tego, czy to porozumienie będzie służyło w większym stopniu Stanom Zjednoczonym czy Europie, ale uważa się, że zarówno w USA jak i w Europie PKB wzrośnie co najmniej o pół procent.
Rozmowa z prof. Longinem Pastusiakiem, amerykanistą z Akademii Finansów i Biznesu Vistula.