Referendum w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii ze struktur Unii Europejskiej może odbyć się już w przyszłym roku, a nie jak wcześniej zapowiadał premier David Cameron w 2017 roku. Premier chce przyśpieszyć przeprowadzenie głosowania, aby wykorzystać poparcie Brytyjczyków dla jego Partii Konserwatywnej. Patrząc na rozkład sił w brytyjskim parlamencie, Cameronowi zależy bardziej niż kiedykolwiek na tym, by Brytyjczycy w referendum unijnym opowiedzieli się za pozostaniem w Unii Europejskiej. Chodzi nie tylko o dobrze pojęty interes Zjednoczonego Królestwa, ale o jedność Królestwa, ponieważ trzecią siłą w brytyjskim parlamencie została Szkocka Partia Narodowa. Szkoci znani są ze swoich prounijnych sympatii i Londyn obawia się, że jeśli referendum zostałoby wygrane przez eurosceptyków w W. Brytanii, to Szkoci mogliby zechcieć zorganizować kolejne referendum w sprawie niepodległości Szkocji i je wygrać. Według dziennikarza BBC, który o relacjach W. Brytanii z Unią Europejską pisze od ponad 20 lat, zawsze mało prawdopodobne było, aby Brytyjczycy kiedykolwiek zagłosowali za wyjściem ze Wspólnoty. Jednak obecnie taki scenariusz trudno wykluczyć. Według ekonomistów, brytyjskiemu eurosceptycyzmowi winna jest nie polityka, ale gospodarka, a dokładniej kryzys w strefie euro.
Rozmowa Agaty Kasprolewicz z Williamem Horsley’em, dziennikarzem BBC i szefem Stowarzyszenie Dziennikarzy Europejskich oraz Charles’em Grantem, dyrektorem londyńskiego think-tanku Centre for European Reform.