Grecja jest państwem niewypłacalnym, nie jest w stanie spłacać swojego zagranicznego długu, który wynosi ponad 317 miliardów euro. Unia Europejska i wierzyciele Grecji bez skutku domagali się przeprowadzenia reform w tym kraju, co spotkało się z oporem greckiego rządu i społeczeństwa. Ostatecznie ma rozstrzygnąć o tym referendum 5 lipca. Według europosła, byłoby demoralizujące dla krajów, które zacisnęły pasa w związku z kryzysem, jak Irlandia, Hiszpania i Portugalia, czy też krajów pretendujących do strefy euro, żeby Grecji - która jedynie głośno krzyczy i tylko prosi o ułatwienia i dofinansowania - dawać coraz więcej. Chętnych państw Unii Europejskiej do finansowej pomocy dla Grecji już nie ma. Obecnie dług Grecji wynosi średnio tysiąc euro na każdego mieszkańca Wspólnoty. Na skutek długofalowej niewypłacalności Grecji mogą ucierpieć banki i ich klienci. Wyjście Grecji ze strefy euro może też doprowadzić do zbliżenia Grecji do Federacji Rosyjskiej, co miałoby fatalne skutki geopolityczne dla Unii Europejskiej.
Rozmowa z eurodeputowanym Jackiem Saryusz-Wolskim i ekonomistą dr Bohdanem Wyżnikiewiczem z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową.