Jeszcze niedawno Niemcy apelowały do krajów Unii Europejskiej o przyjmowanie uchodźców i deklarowały, że są w stanie przyjmować 500 tys. osób rocznie w dającej się przewidzieć przyszłości. Teraz niemieccy politycy zmieniają zdanie w sprawie napływu uchodźców. Minister spraw wewnętrznych Thomas de Maizière narzeka na uchodźców i już nie mówi, że Niemcy przyjmą wszystkich chętnych. Wiąże się to z nastrojami w niemieckim społeczeństwie i ze wzrostem aktywności antyislamskiego ruchu Pegida. Od początku w niemieckiej polityce były osoby, które kwestionowały poczynania kanclerz Angeli Merkel i jej politykę pełnego otwarcia na uchodźców. Niemiecki rząd przywrócił w połowie września kontrole na granicy z Austrią, skąd przedostaje się najwięcej imigrantów, lecz nie zahamowało to ich napływu.