Słowacja i Czechy w tej chwili nie są bezpośrednio dotknięte falą imigrantów. Jednak mimo to z Pragi ciągle padają mocne słowa pod adresem uchodźców. W Pradze z jednej strony premier Sobotka mówi, że są przeciwko kwotom, a z drugiej strony, kiedy przychodzą różne rozporządzenia z Brukseli, to są one implementowane i wprowadzane w życie. Ale za to prezydent jest stanowczo przeciwko imigrantom. W weekend padły bardzo silne słowa pod adresem niektórych imigrantów, którzy zdaniem prezydenta Milosa Zelmana używają dzieci jako żywe tarcze. Zarzuca się także Czechom, że traktują uchodźców nieludzko w obozach dla uchodźców. Tymczasem w Czechach jest zaledwie 500 zarejestrowanych uchodźców w obozach które mają pojemność 1300 miejsc.