Na granicy grecko-macedońskiej sytuacja jest bardzo napięta. Według prezydenta Macedonii, gdyby jego kraj nie podjął decyzji o uszczelnieniu granicy z Grecją i czekał na działania ze strony Unii Europejskiej, to zostałby zalany przez falę uchodźców. Macedonii nie stać na przyjęcie dużej grupy imigrantów i stworzenie dla nich obozów. Tymczasem do Grecji przybywają kolejni imigranci i - jak przewidują greckie władze – ich liczba może osiągnąć nawet 70 tysięcy już za miesiąc. Gdyby Macedończycy prowadzili politykę otwartych granic z Grecją, nie mogliby przepuszczać uchodźców dalej, do Serbii czy do Austrii, ponieważ te kraje pozamykały swoje granice. Przy kryzysie politycznym, kryzys imigracyjny oznaczałby dla Macedonii bardzo poważne kłopoty. Prezydent Macedonii narzeka na Unię Europejską, że oczekując od kraju pomocy, nie chce wspierać go finansowo. Sytuacja jest podobna do relacji Unii Europejskiej z Turcją, z tą różnicą, że Turcja szantażuje Brukselę falą uchodźców. Uciekających z Syrii będzie prawdopodobnie coraz więcej, a Macedonia – będąc na szlaku bałkańskim – może mieć jeszcze większe problemy.