Parlament Europejski zdecydowana większością głosów przyjął wczoraj rezolucję w sprawie sytuacji politycznej w Polsce. W przyjętej rezolucji Parlament Europejski wezwał polskie władze do respektowania rekomendacji Komisji Weneckiej oraz do uszanowania publikacji wyroków Trybunału Konstytucyjnego. W rezolucji czytamy m.in. "faktyczny paraliż Trybunału Konstytucyjnego w Polsce zagraża demokracji, prawom człowieka i rządom prawa". Jednocześnie w rezolucji jest mowa o uruchomieniu dialogu z polskimi władzami w ramach tzw. procedury kontroli praworządności. Większością głosów euro posłowie podzielili obawy wiceszefa Komisji Europejskiej – Fransa Timmermansa dotyczące możliwości istnienia dwóch równoległych systemów prawnych, co prowadzi do niepewności prawnej – jak to określono. Podobnie jak w przypadku opinii Komisji Weneckiej, przedstawiciele polskiego rządu tłumaczą, że przyjęta rezolucja Parlamentu Europejskiego jest niewiążąca. Jednak przykład Rumunii wskazuje na to, że zakulisowe, wręcz nieformalne działania wymierzone w państwo mogą być dość bolesne. Czy obawy Parlamentu Europejskiego o naszą demokrację są uzasadnione.