Podczas wizyty na Wyspach Barack Obama zachęcał Brytyjczyków do pozostania w Unii Europejskiej. Mówił m.in. o braku możliwości podpisania amerykańsko-brytyjskiej umowy handlowej. Stany Zjednoczone negocjują taką umowę z całym „blokiem”, jakim jest Wspólnota.
Na niespełna dwa miesiące przed referendum ws. Brexitu obóz eurosceptyków się zachwiał, jednak nie na długo. Teraz zwolennicy wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej skoncentrowali się na imigracji. Wskazują na chaos spowodowany przyjazdem ludzi, o których nie wiadomo kim są, a którzy stanowią zagrożenie terroryzmem i przestępczością. To - według eurosceptyków – ryzyko związane z pozostaniem w UE. Interwencja amerykańskiego prezydenta była istotna, ale nie decydująca. Według sondaży, u 25 procent wahających się Brytyjczyków słowa Obamy wywołały reakcję przekorną i zwiększyły ochotę do głosowania za Brexitem. Ku przeciwnej opcji przechyla się 17 procent respondentów.