Unia Europejska jest obecna w Kurdystanie politycznie oraz wojskowo. Politycznie, bo przyjeżdżają tam ministrowie spraw zagranicznych krajów UE oraz delegaci polityczni samej organizacji, jaką jest Wspólnota. Kurdystan oczekuje, że kraje unijne pomogą mu w rozwiązaniu kryzysu ekonomicznego. W Brukseli podpisano niedawno memorandum, że UE będzie działała na rzecz zwalczenia tego kryzysu. Niektórzy komentatorzy mówią nawet o grożącym bankructwie Kurdystanu, co może być gorsze niż wojna z Daesh (terrorystami z Państwa Islamskiego) nie tylko dla Kurdystanu, ale dla całego Bliskiego Wschodu i dla Europy. Natomiast militarnie w Kurdystanie pomagają żołnierze z kilku krajów UE, m.in. z Niemiec, Francji, Włoch, Szwecji. Sprawa wojny kurdyjskich wojowników – Peszmergów – z terrorystami została upubliczniona i rozpropagowana w Unii Europejskiej. Na Festiwalu w Cannes wyświetlono nawet film o Peszmergach. Pomoc krajów UE jest jednak niewystarczająca w obliczu tak poważnego wroga jakim jest Państwo Islamskie.
Rozmowa Michała Żakowskiego, wysłannika Polskiego Radia do irackiego Kurdystanu, z generałem Sirwanem Barzani, dowódca frontu Gwer z bazy Black Tiger.