Na Białorusi odbyły się wybory parlamentarne, obserwowane przez Unię Europejską. Po 20 latach do białoruskiego parlamentu dostała się jedna przedstawicielka opozycji i jedna reprezentantka sił niezależnych. Może to świadczyć o tym, że prezydent Aleksandr Łukaszenka - bojąc się Rosji po tym co stało się na Ukrainie – chce zbliżyć się z Zachodem pod względem politycznym, a także pod względem pozyskiwania kolejnych kredytów. Moskwa pozwala Łukaszence jedynie na „margines niezależności”. Z drugiej strony, w ostatnim czasie widać tendencje otwierania się Zachodu na Białoruś. Kraj o dość dużej powierzchni jest znaczącym buforem między Rosją a państwami NATO czy Unii Europejskiej. Pod naciskiem UE na Białorusi nie ma już więźniów politycznych, a przeciwnicy władzy nie są już jawnie szykanowani. Widać wyraźną „odwilż” i zmiany.
Rozmowa z Alaksiejem Dzikawickim z TV Biełsat.