Polskie Radio

Rozmowa z Piotrem Dudą

Ostatnia aktualizacja: 09.08.2011 16:30

Paweł Wojewódka: Gość tym razem w Gdańsku: przewodniczący NSZZ Solidarność Piotr Duda. Witam, panie przewodniczący.

Piotr Duda: Witam pana, witam państwa.

P.W.:  Dzisiaj doszło do takiego ważnego spotkania, spotkania chyba po latach i podobno była niezła atmosfera – Lech Wałęsa spotkał się z Komisją Krajową.

P.D.: Tak, panie redaktorze,  szanowni państwo, gdy w ubiegłym roku w październiku zostałem wybrany na funkcję przewodniczącego Komisji Krajowej, moje pierwsze kroki skierowałem właśnie do byłego przewodniczącego Lecha Wałęsy, a także do księdza arcybiskupa Sławoja Leszka Głodzia, na spotkania i wtedy żeśmy sobie u pana prezydenta Wałęsy porozmawiali o problemach, o przyszłości, którą ja chcę realizować właśnie w Związku Zawodowym Solidarność, i już wtedy panu prezydentowi mówiłem, że zapraszam do Komisji Krajowej do budynku do mnie na spotkanie z prezydium, w końcu pana prezydenta przez tyle lat nie było. No i dzisiaj doszło do tego spotkania, z czego jestem bardzo zadowolony, dlatego że żeśmy porozmawiali o bardzo ważnych sprawach bieżących, poinformowałem pana prezydenta, co dzisiaj Solidarność jako związek zawodowy na bieżąco stara się realizować...

P.W.:  Ale o tym za chwilę. Porozmawiajmy wobec tego nieco o historii. Zbliża się 31. rocznica podpisania Porozumień Gdańskich i 30. rocznica, to jest chyba istotne, I Krajowego Zjazdu Delegatów NSZZ Solidarność. I zostało wystosowane zaproszenie do pana prezydenta Lecha Wałęsy, aby wziął udział w uroczystościach i 30 sierpnia, które mają się odbyć w Brukseli, tam jeden z placy zostanie nazwany imieniem Solidarności Roku 80, a także na uroczystości 31 sierpnia. I co na to pan prezydent Lech Wałęsa?

P.D.: Tak, rozmawialiśmy, panie redaktorze,  o tych sprawach jako współorganizator, Komisja Krajowa jest współorganizatorem uroczystości 31 sierpnia. Wręczyłem panu prezydentowi zaproszenie na to spotkanie, pan prezydent mówi, że on tam woli takie spotkania robocze, jak dzisiaj, akademie to go mniej interesują, ale przyjął to zaproszenie. Powiedziałem panu prezydentowi, że ten dzień jest tak wypełniony różnymi uroczystościami, że może pan prezydent znajdzie chociaż w jednym aspekcie tych uroczystości 31-go na spotkanie się z nami. Tak że pan prezydent nie mówi nie. W tym dniu także wieczorem jest otwarcie wystawy z okazji 30. okrągłej rocznicy I Zjazdu Krajowego, może wtedy pan prezydent nas zaszczyci, a może będzie na całych uroczystościach. Tak że wręczyłem panu prezydentowi to zaproszenie.

Rozmawialiśmy także o 30 sierpnia, to, co będzie się działo w Brukseli, to szef Parlamentu Europejskiego wyszedł właśnie z taką wspaniałą inicjatywą. Będziemy, mam nadzieję, jeżeli się nic nie stanie, z prezydentem Wałęsą i z panem przewodniczącym Parlamentu Europejskiego w tym dniu 30 sierpnia w Brukseli odsłaniać właśnie Plac im. Solidarności 1980 r. Jest to dla mnie, dla szefa Solidarności obecnego wielkim zaszczytem i pokazanie to, że Solidarność jest i była jedna, nie ma dwóch Solidarności. I to dla mnie, dla obecnego przewodniczącego troszeczkę młodszego pokolenia, jest bardzo ważne. W tym temacie także jutro się spotykam z panem przewodniczącym Jerzym Buzkiem. Tutaj w Gdańsku też właśnie o tych aspektach i o bieżących sprawach bieżących, ważnych dla pracowników i związkowców będziemy także jutro z panem przewodniczącym Parlamentu Europejskiego Jerzym Buzkiem rozmawiać.

P.W.:  Czyli, panie przewodniczący, niechęci wzajemne pomiędzy panem prezydentem a Komisją Krajową czy niektórymi działaczami Solidarności zostały już teraz przełamane.

P.D.: Wie pan co, panie redaktorze,  ja bym chciał w taki sposób powiedzieć, że jesteśmy ludźmi, każdy w jakiś sposób inaczej postrzega tą w tej chwili rzeczywistość, tylko inni o tym mówią, a ja staram się to wdrażać w życie, żeby się pięknie różnić. Pan prezydent ma też różne spojrzenia i w innym stopniu na te sprawy jak ja mam, ale przede wszystkim powinniśmy się spotykać i o tych sprawach rozmawiać, a nie wzajemnie się obrażać. I to było właśnie pokazane na takim spotkaniu, różnego rodzaju nie stwierdzenia, ale przykładowo propozycje ze strony mojej osoby czy to pana prezydenta, czy prezydium Komisji Krajowej, gdzieś na pewno spotkają się w jednym miejscu, będziemy starali się jako Komisja Krajowa, jako przewodniczący znaleźć dla pana prezydenta miejsce, żeby w jakichś obszarach nam pomagał jako Solidarności. Tak że powinniśmy się różnić pięknie, będziemy się spotykać, o tych sprawach rozmawiać, a nie wzajemnie się obrażać, bo widzimy wokół nas jest tyle nienawiści, tyle wrogości, nie tylko w Polsce, ale i widać i w Europie w tej chwili, że musimy z tym powoli kończyć, powinniśmy się różnić, ale różnić pięknie i o problemach ze sobą wspólnie rozmawiać.

P.W.:  Panie przewodniczący, a nie obawia się pan tej nowej tradycji, która ma miejsce na ważnych uroczystościach państwowych, na ważnych uroczystościach związanych z naszą najnowszą historią, kiedy znane postaci życia politycznego, publicznego są albo wygwizdywane, albo obrażane słownie, buczenie słuchać. To niejednokrotnie dotknęło pana Lecha Wałęsę.

P.D.: Panie redaktorze,  szanowni państwo, ja jestem z regionu śląsko–dąbrowskiego, gdzie przez 9 lat byłem przewodniczącym zarządu regionu i na uroczystości czy to w Jastrzębiu, czy przed kopalnią „Wujek”  jak zapraszaliśmy gości, na pewno nikt na nich nie gwizdał. Zresztą ja jestem wychowany w takiej tradycji, na Śląsku jesteśmy tak wychowywani, że jest czas na ciężką pracę i jest czas na świętowanie. 31 Sierpnia jest to święto narodowe, jest to czas na świętowanie i każdy ma prawo przyjść przed ten pomnik i pokłonić się tym, którzy zginęli stoczniowcom, że możemy dzisiaj żyć w wolnym i demokratycznym kraju, a także stanąć pod bramą Stoczni Gdańskiej i pomyśleć o tym, że 31 lat temu w tym miejscu zostało podpisane porozumienie, które doprowadziło do tego, że żyjemy także w wolnym, demokratycznym kraju. I tylko tyle. My jako związkowcy Solidarności musimy codzienną ciężką pracą pokazywać, że się nie zgadzamy z wieloma aspektami chociażby tego rządu, ale jest taki dzień jak 31 sierpnia w Gdańsku, jest taki dzień, jak 3 września w Jastrzębiu, że powinniśmy być wszyscy razem. Nikomu nie możemy zabronić przyjść, a tym bardziej na nikogo gwizdać w tym dniu. Te gwizdy to my zostawmy na inne dni, tam, gdzie mamy protestować, tam, gdzie rząd nie chce w wielu aspektach z nami rozmawiać. I tego powinniśmy się nauczyć.

P.W.:  No dobrze, a przejdźmy wobec tego do spraw bardziej politycznych, jeszcze bardziej politycznych. Przed nami wybory, przed nami kampania wyborcza. Pewną tradycją też Solidarności ostatnich lat było opowiadanie się po jednej ze stron sceny politycznej. Jak będzie tym razem?

P.D.: Panie redaktorze,  szanowni państwo, mamy scenę polityczną taką, jaką mamy, od roku 90 czy później jest to jakby ta scena polityczna jest tak, a nie inaczej umocowana. W wyborach do sejmu musimy kandydować... znaczy kandydować... możemy kandydować, ale mówię tutaj, że musimy wybierać i głosować na te partie, które mamy. Dobrze stało się tak, że przynajmniej do senatu też mamy okręgi jednomandatowe. Jako Solidarność na pewno nie będziemy wskazywać jakiejkolwiek partii politycznej, bo my chcemy wskazywać osoby, które przez kadencję wykazały się faktycznie troską o ludzi pracy, współpracą, solidarnością, a takie osoby na pewno są. I chodzi o to, aby te osoby poprzeć. Kampania wyborcza rozpoczyna się, panie redaktorze,  w pierwszym dniu pracy posła w parlamencie, nie na dwa miesiące przed końcem kadencji, tylko w pierwszym dniu jego pracy w parlamencie. I my to widzimy. I będziemy wspierać te osoby, które przez cztery lata wykazały się swoją wspaniałą, dobrą pracą na rzecz pracowników i dobrą współpracą ze Związkiem Zawodowym Solidarność, i na takie osoby będziemy głosowali. A naszym związkowcom na dole nie trzeba mówić, jakie są to osoby, bo oni doskonale o tym wiedzą.

P.W.:  I to bez względu na partię polityczną – lewicową, prawicową, centrową?

P.D.: Tak się składa, że te osoby, które znam i które z nami współpracują, jeżeli chodzi o związek zawodowy Solidarność, nasi związkowcy doskonale, tak jak panu mówiłem, wiedzą, jakie są to osoby. Ja nie chcę w tym momencie wymieniać partii tutaj jakiejkolwiek politycznej, ale nasi związkowcy wiedzą, na kogo mają głosować. My nie musimy mówić, a szczególnie ja jako przewodniczący Związku Zawodowego Solidarność, wiem, że będą nowe osoby, takie jak Janusz Śniadek, nasz były przewodniczący, mam na myśli, że te wszystkie bardzo ważne sprawy, które miał do przekazania Związku i to jego doświadczenie związkowe przełoży się na bardzo dobrą pracę w parlamencie.

P.W.:  Panie przewodniczący, obecna sytuacja ekonomiczna na świecie nie jest za dobra, to jest taki eufemizm, jest niebezpiecznie i rzeczywiście ta przyszłość nie rysuje się zbyt dobrze. Czy Związek Zawodowy w jakiś sposób jest w stanie np. rozgrzeszyć władze państwowe za to, że sytuacja ogólnoświatowa nie sprzyja pewnym działaniom, które miałyby poprawić byt pracowniczy?

P.D.: Panie redaktorze,  ta sytuacja na pewno niepokoi wszystkich, nas tak samo, związkowców. Myśmy na ten temat też rozmawiali w maju w Atenach na Europejskim Zjeździe Konfederacji Związków Zawodowych, tam mieliśmy zjazd wyborczy i to w miejscu właśnie w Atenach, gdzie można powiedzieć to wszystko się rozpoczęło. Martwimy się tym, że sytuacja jest zła, ale boimy się czegoś innego. Boimy się... kryzys na pewno, jakieś fale kryzysu też przejdą przez Polskę, ale chodzi o to, żeby rządzący pomyśleli o tym, aby te wszystkie koszty tego kryzysu nie konsumowali tylko zwykli ludzie, zwykli pracownicy. Chodzi o to, żeby to w jakiś sposób równomiernie rozkładać. Mam na myśli także tutaj budżet państwa. Bo jak pan zauważył, w parlamencie włoskim jak rozmawiali na temat cięć, jeżeli chodzi o... cięć socjalnych wobec zwykłego obywatela włoskiego, to jakoś to przeszło w parlamencie od razu, ale później za chwilę ci sami parlamentarzyści zapomnieli, że też mówili o tym, że sobie obniżą wynagrodzenia.

Widzi pan, to jest ta różnica. I tu chcemy do władzy apelować i rozmawiać, prowadzić dialog, że jeżeli dotknie Polskę ten kryzys tak samo, te fale kryzysu, to żeby rozłożyć ciężar tego kryzysu nie tylko na...

P.W.:  Na wszystkich.

P.D.:  Na wszystkich. I to jest ważne, bo my też rozumiemy, że ten kryzys jest, i chodzi o to, żeby w jakiś sposób to rozłożyć równomiernie, żeby tylko nie cierpieli ci, którzy najmniej zawinili, panie redaktorze, bo niejednokrotnie jest tak, że ci, którzy doprowadzili do kryzysu, mówię tu o ogólnej finansjerze, chcą tym kryzysem zarządzać i jeszcze się na kryzysie dorobić. To jest po prostu niedopuszczalne.

P.W.:  Piotr Duda, szef Solidarności, był państwa i moim gościem.

(J.M.)