Największe trudności odczuwają obecnie wspólnoty wyznaniowe, oddalone od dużych ośrodków. Z biegiem czasu zarządzanie tymi małymi parafiami w każdej wiosce stało się prawie niemożliwe z punktu widzenia zarówno ekonomicznego, jak i osobowego, co zrodziło konieczność ich reorganizacji tak, aby nie pozostawiać całych obszarów bez świadectwa chrześcijańskiego. Decyzje, jakie zapadną w tej sprawie, będą dotyczyły także przedmieść dużych miast, które również odczuwają potrzebę ożywionej działalności i uczestnictwa Kościoła w obliczu licznych trudności, pojawiających się w tych warunkach.
Innymi bardzo palącymi problemami, które będzie musiał przezwyciężyć Kościół Anglii, są ordynacja pastorów, dokonywana przez biskupów i sukcesja apostolska, podczas gdy duchownych metodystycznych ordynuje prezbiter – przewodniczący Konferencji Metodystycznej, a nie biskup. W wielu wypowiedziach dla mediów biskupi anglikańscy podkreślali właśnie tę trudność, które może prowadzić do napięć i niezadowolenia wśród duchowieństwa i świeckich w ich szeregach. Z drugiej strony wielu anglikanów do dzisiaj boleśnie przeżywa podziały, których nie chciał twórca metodyzmu John Wesley, gdy odchodził od anglikanizmu.
Gdyby te różnice udało się zniwelować i doszłoby do zacieśnienia współpracy oraz uzgodnienia najważniejszych punktów, duchowni metodystyczni mogliby sprawować nabożeństwa anglikańskie na równi z duchowieństwem Kościoła Anglii, a ci drudzy mogliby głosić kazania u metodystów.
Ostatnim razem sprawami jedności między metodystami a anglikanami zajmował się Synod Generalny anglikanów w 1972 roku. Obecny stan stosunków między tymi wyznaniami opiera się na porozumieniu między nimi z 2003, które przewiduje różne formy współdziałania m.in. w takich dziedzinach, jak misje w świecie i udział przedstawicieli każdej ze strony w podejmowaniu ważnych decyzji dotyczących obu Kościołów.