Jak przekonywał Patriarcha Bartłomiej, nasz Bóg nie jest „Bogiem-ideą”, nie jest bogiem filozofów, zamknięty w odległych i niedostępnych zaświatach, ale staje się „Emmanuelem”, „Bogiem z nami”. Znajduje się blisko nas, bliżej niż jesteśmy my wobec naszego ja i jest nam bardziej znajomy, niż my dla siebie nawzajem.
Patriarcha zwraca uwagę na ciągle odżywające skrajności w spojrzeniu na Chrystusa. Z jednej strony materializm i antropomorfizm, a drugiej idealizm i dualizm. Przybierają one nową postać w czasach współczesnych. Na jednym biegunie mamy ducha sekularyzacji, scjentyzmu oraz priorytet praktycznego poznania, dominację ekonomii, podobnie jak poczucie samowystarczalności oraz ateizm. Po przeciwległej stronie znajduje się tendencja do demonizowania ciała i człowieka naturalnego, purytanizm oraz syndrom „czystości”, introwertyczna bezowocna duchowość oraz różne formy fałszywej mistyki. Do tego dochodzi pogarda dla rozumu, techniki oraz kultury, odrzucenie dialogu i niechęć do drugiego oraz fundamentalizm religijny.
Ekumeniczny Patriarcha Konstantynopola przypomniał, że wiara chrześcijańska niesie pewność zbawienia człowieka przez Boga, który jest miłością i z miłości do ludzi przyjął naszą naturę. W ten sposób odnowił w nas swoje podobieństwo utracone przez grzech i uzdolnił do życia w prawdzie, w Swoim ciele, którym jest Kościół.