Umowa handlowa Unii Europejskiej z Mercosurem, czyli blokiem obejmującym Argentynę, Brazylię, Paragwaj i Urugwaj, od 1 maja jest tymczasowo stosowana. To jedno z największych porozumień handlowych zawieranych przez Unię Europejską. Komisja Europejska podkreśla, że ma ono otworzyć nowe możliwości dla eksporterów towarów przemysłowych, usług i produktów rolno-spożywczych. Od pierwszego dnia obowiązywania umowy mają ruszyć pierwsze obniżki ceł między innymi na samochody, farmaceutyki, wino, alkohole wysokoprocentowe i oliwę z oliwek.
Porozumienie bywa określane skrótem „auta za krowy”. Z jednej strony zyskać mają europejskie sektory przemysłowe: motoryzacyjny, chemiczny, maszynowy, tekstylny czy farmaceutyczny. Komisja Europejska wskazuje, że w przypadku unijnych samochodów elektrycznych i hybrydowych cła w krajach Mercosuru spadną od razu z 35 do 25 procent, a w przypadku samochodów spalinowych z 35 do 17,5 procent. Cła na części samochodowe mają być stopniowo znoszone dla 90 procent unijnego eksportu w ciągu 10 lat.
00:50 SPEC Umowa UE z Mercosurem wchodzi tymczasowo w życie.mp3 Umowa handlowa Unii z Mercosurem od dziś (piątek 1.05) jest tymczasowo stosowana. IAR/Beata Płomecka/Bruksela
Komisja Europejska przekonuje, że porozumienie pozwoli europejskim firmom łatwiej konkurować na rynkach Ameryki Południowej. Przedsiębiorstwa z UE mają zyskać dostęp do zamówień publicznych w Argentynie, Brazylii i Urugwaju, a eksporterzy usług – między innymi w finansach, telekomunikacji i usługach pocztowych – mają korzystać z bardziej przejrzystych zasad działania. Umowa przewiduje też ograniczanie barier technicznych, uproszczenia w etykietowaniu i uznawanie części unijnych standardów.
Bruksela przedstawia porozumienie jako historyczne. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen mówiła wcześniej, że umowa tworzy rynek liczący 720 milionów ludzi, otwiera „niezliczone możliwości” i pozwala ograniczyć miliardowe koszty ceł dla europejskich firm.
Szczególne emocje budzi jednak wpływ umowy na rolnictwo. Największe obawy dotyczą producentów wołowiny, drobiu, cukru i etanolu. Krytycy porozumienia ostrzegają, że rolnicy z państw Mercosuru mogą konkurować cenowo z europejskimi producentami, nie ponosząc takich samych kosztów związanych z unijnymi normami środowiskowymi, sanitarnymi i dobrostanem zwierząt. Reuters wskazuje, że Polska i Francja należą do najgłośniejszych przeciwników umowy właśnie z powodu ryzyka dla sektora rolnego.
Wiceprzewodniczący Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny Jacek Zarzecki w rozmowie z Polskim Radiem ocenił, że rolnictwo zostało „położone na stole ofiarnym” w interesie innych sektorów gospodarki. Jak mówił, producenci wołowiny czekają na pierwsze skutki wejścia umowy w życie, bo spadek zamówień w Unii Europejskiej może przełożyć się na ceny otrzymywane przez polskich rolników. Zwrócił też uwagę, że część importerów już wstrzymuje się z decyzjami zakupowymi, czekając na rozwój sytuacji po uruchomieniu porozumienia.
Prezydent Brazylii Luiz Inacio Lula da Silva podpisuje umowę handlową między Mercosurem a Unią Europejską (UE) w Pałacu Planalto w Brasilii, Brazylia, 28 kwietnia 2026 r. PAP/EPA/ANDRE BORGES
Obawy zgłaszają również producenci drobiu i cukru. Inaczej patrzy na sprawę część sektora mleczarskiego, który widzi w Mercosurze potencjalny rynek zbytu. Prezes Polskiej Izby Mleka Agnieszka Maliszewska mówiła Polskiemu Radiu, że polscy eksporterzy powinni jak najszybciej wykorzystać szansę, ale wskazywała też na problem z Brazylią, która zwleka z wydaniem świadectw weterynaryjnych po kontroli sprzed kilku lat. Jej zdaniem bez szybkich działań polskie firmy mogą „przespać ten moment”.
Komisja Europejska odpowiada na zarzuty, że umowa zawiera mechanizmy ochronne dla wrażliwych sektorów rolno-spożywczych. W dokumentach KE mowa między innymi o limitowanych kontyngentach taryfowych, klauzuli ochronnej i wzmocnionych kontrolach. Jednocześnie Bruksela podkreśla, że umowa ma także pomóc europejskim eksporterom żywności i napojów – według KE eksport rolno-spożywczy z UE do regionu Mercosuru może wzrosnąć o 50 procent.
Polska zapowiada jednak działania prawne. Minister rolnictwa Stefan Krajewski poinformował, że rząd przygotowuje skargę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej oraz wniosek o wstrzymanie stosowania umowy do czasu rozstrzygnięcia sprawy. Reuters podał, że Warszawa ma czas na złożenie skargi do 26 maja, a polskie władze argumentują, że porozumienie może zagrażać bezpieczeństwu żywnościowemu, konsumentom i krajowemu rynkowi.
Dla zwolenników to otwarcie jednego z największych rynków handlowych świata i szansa dla europejskiego przemysłu. Dla przeciwników — ryzyko, że koszty tej decyzji poniosą przede wszystkim rolnicy. Pierwsze tygodnie obowiązywania porozumienia pokażą, czy mechanizmy ochronne zapisane w umowie wystarczą, by ograniczyć presję na najbardziej wrażliwe sektory.
IAR/Reuters/Komisja Europejska/Polski Instytut Ekonomiczny, bs