Tegoroczny „Czarnobylski Szlak” odbył się w Warszawie, gdzie białoruska diaspora zorganizowała marsz pamięci. Uczestnicy zgromadzili się przy pomniku Mikołaja Kopernika, skąd przeszli w kierunku pomnika Marii Skłodowskiej-Curie. W wydarzeniu wzięło udział ponad 100 osób. Podczas spotkania wystąpili: Wiaczasłau Siuczyk, ks. Wiaczasłau Barok, Pawieł Łatuszka, Franak Wiaczorka oraz Alaksiej Dzikawicki. Spotkanie prowadził muzyk Alaksandr Pomidorow. Marsz rozpoczął się od odegrania hymnów Białorusi, Ukrainy i Polski. Uczestnicy nieśli plakaty z wizerunkami więźniów politycznych oraz hasłami sprzeciwu wobec rozmieszczania broni jądrowej.
Białorusini przeszli ulicami Warszawy, upamiętniając ofiary katastrofy. Swiatłana Cichanouska/Telegram
Choć „Czarnobylski Szlak” przez lata był jednym z najważniejszych wydarzeń społecznych na Białorusi, dziś jego organizacja w Mińsku jest praktycznie niemożliwa. Jak podkreślają niezależne media, w tym Biełsat, władze nie wydają zgód na zgromadzenia, a próby ich organizacji mogą kończyć się zatrzymaniami. W efekcie obchody przeniosły się głównie za granicę – do miast, w których żyje białoruska diaspora.
„Czarnobylski Szlak” odbywa się co roku w rocznicę katastrofy w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej z 1986 roku. Choć do awarii doszło na terytorium Ukrainy, jej skutki w największym stopniu dotknęły Białoruś. Znaczna część radioaktywnego opadu trafiła właśnie tam, powodując skażenie rozległych obszarów i przesiedlenia setek tysięcy osób. Do dziś temat konsekwencji katastrofy pozostaje ważnym elementem debaty publicznej.
Pierwszy „Czarnobylski Szlak” odbył się w 1989 roku i szybko stał się nie tylko marszem pamięci, ale także symbolem sprzeciwu wobec władz. Współcześnie wydarzenie łączy oba te wymiary – upamiętnienie ofiar oraz odniesienie do aktualnej sytuacji politycznej. Tegoroczne obchody w Warszawie pokazały, że choć marsz zniknął z ulic Mińska, jego znaczenie pozostaje aktualne.
Biełsat, bs