Według danych amerykańskiej służby geologicznej USGS pierwsze trzęsienie miało magnitudę 7,2, a kolejne - 7,5. „Prawdopodobna jest wysoka liczba ofiar i duże zniszczenia” – napisano w komunikacie agencji. Według niej mogły zginąć dziesiątki tysięcy, a nawet ponad 100 tys. osób.
Rodriguez powiedziała, że dotychczas władze otrzymały doniesienia o 32 zabitych i ponad 700 rannych, ale nie dysponują jeszcze danymi z leżącego koło Caracas stanu La Guaira, który – jak podkreśliła – został najbardziej dotknięty kataklizmem.
Na zdjęciach i nagraniach publikowanych w sieciach społecznościowych widać panikę i chaos na ulicach, a także przewrócone bloki mieszkalne i rozległe zniszczenia w Caracas i innych miastach. Z powodu zniszczeń zamknięto międzynarodowe lotnisko w pobliżu stolicy.
Mieszkająca w Caracas Amparo Diaz powiedziała hiszpańskojęzycznej stacji CNN, że usłyszała „ryk dobiegający spod ziemi”. – Ściany się ruszały i czułam się, jakbym była w wodzie. Kuchnia się zawaliła. Ściana w salonie jest bliska zawalenia, jeszcze jeden ruch i się przewróci – relacjonowała.
Podobnie jak wielu innych mieszkańców stolicy Wenezueli, Diaz postanowiła spędzić noc na ulicy w obawie, że jej dom się zawali.
Wyrazy współczucia i gotowość do udzielenia Wenezueli pomocy po kataklizmie wyraziły władze USA i kilku państw Ameryki Łacińskiej, w tym Salwadoru, Ekwadoru, Argentyny, Urugwaju, Brazylii, Panamy, Chile i Meksyku. Prezydent USA Donald Trump ocenił na platformie Truth Social, że trzęsienia pozostawiły „druzgocącą liczbę” ofiar śmiertelnych, a USA są „gotowe, chętne i mają możliwość pomocy”.
Solidarność z mieszkańcami dotkniętymi kataklizmem wyraziła przebywająca poza krajem liderka wenezuelskiej opozycji demokratycznej Maria Corina Machado. „Moje serce (...) i modlitwy są z każdym wenezuelskim domem w tych nieszczęsnych godzinach” – napisała na platformie X.
Komunikat w sprawie trzęsienia ziemi pojawił się również na kontach społecznościowych byłego autorytarnego przywódcy Wenezueli Nicolasa Maduro, który w styczniu został odsunięty od władzy i pojmany przez amerykańskie wojsko, a obecnie przebywa w areszcie w USA, oskarżony o przestępstwa związane z handlem narkotykami.
„(..) maksymalna jedność, maksymalna solidarność i maksymalne działanie” – napisano w komunikacie opublikowanym w imieniu Maduro i jego żony Cilii Flores, która wraz z nim przebywa w amerykańskim areszcie.
PAP/IAR/pż