Przed siedzibą ministerstwa transportu w Madrycie zgromadziło się około 1,5 tys. osób. Demonstranci protestowali przeciwko działaniom rządu oraz ministra transportu Oscara Puente, zarzucając władzom odpowiedzialność za katastrofę i zaniedbania w zakresie bezpieczeństwa kolei. Wydarzenia te wywołały napięcia polityczne w kraju, a tragedia ponownie skierowała uwagę opinii publicznej na stan hiszpańskiej infrastruktury kolejowej.
Do wypadku doszło w środę przed godz. 9 w miejscowości Urda, położonej w prowincji Toledo w środkowej Hiszpanii. Zderzyły się tam dwa pociągi dużych prędkości kursujące na trasie Madryt-Sewilla. Jednym ze składów był pociąg AVE należący do państwowego przewoźnika Renfe, drugim pociąg prywatnej firmy Iryo. Według wstępnych ustaleń pociąg Renfe otrzymał zgodę na kontynuowanie jazdy pomimo czerwonego sygnału, podczas gdy na torach przed nim znajdował się skład drugiego przewoźnika.
Hiszpański minister transportu Oscar Puente podczas konferencji prasowej przyznał, że jedną z możliwych przyczyn tragedii mógł być błąd ludzki. Podkreślił, że zezwolenie na dalszą jazdę pociągu Renfe, mimo awarii systemu informatycznego i obecności innego składu na torach, było „niewytłumaczalne”. Okoliczności wypadku wymagają jednak szczegółowego wyjaśnienia, a wskazywana przyczyna nie przesądza jeszcze o ostatecznych ustaleniach dotyczących odpowiedzialności za katastrofę.
Wśród ofiar śmiertelnych znalazła się Fatima Banez, członkini opozycyjnej Partii Ludowej (PP). W latach 2011-2018 kierowała ona resortem pracy i opieki społecznej w prawicowym rządzie Mariano Rajoya. Jej śmierć spotęgowała poruszenie w hiszpańskim środowisku politycznym.
Ogłoszenie żałoby narodowej jest wyrazem pamięci o ofiarach i solidarności z ich rodzinami. Jednocześnie katastrofa stała się przedmiotem sporu politycznego. Hiszpańska prawicowa opozycja, w tym Partia Ludowa oraz radykalna partia Vox, już wcześniej krytykowała gabinet Sancheza za domniemane zaniedbania dotyczące infrastruktury kolejowej. Po najnowszym wypadku zarzuty te ponownie pojawiły się podczas protestów w stolicy.
Nie jest to pierwsza poważna katastrofa kolejowa w Hiszpanii w tym roku. W połowie stycznia, w pobliżu Adamuz w prowincji Kordoba, wykoleiły się trzy ostatnie wagony pociągu dużych prędkości przewoźnika Iryo. Następnie doszło do zderzenia z pociągiem Alvia jadącym z Madrytu do Huelvy. W tamtym wypadku zginęło 45 osób, a 122 zostały ranne.
Kolejne tragiczne zdarzenia sprawiły, że bezpieczeństwo transportu kolejowego stało się jednym z najważniejszych tematów debaty publicznej w Hiszpanii. Katastrofa w prowincji Toledo, żałoba narodowa oraz zamieszki w Madrycie pokazują, jak wielkie emocje wywołał wypadek, który pochłonął dziesiątki ofiar. Władze stoją obecnie przed koniecznością dokładnego ustalenia przyczyn tragedii i wyjaśnienia, czy doszło do naruszenia procedur bezpieczeństwa.
PAP/IAR/pż