Nowe fizyczne wydanie ścieżki dźwiękowej do filmu „Wartość sentymentalna” – dostępne zarówno na winylu, jak i w formacie CD – ponownie zwróciło uwagę na muzykę Hani Rani. Kompozytorka podkreśla, że sam fakt publikacji albumu w tej formie nie jest oczywisty i w przypadku muzyki filmowej zdarza się stosunkowo rzadko.
Artystka zwraca uwagę, że nagrywanie ścieżki dźwiękowej nie zakłada automatycznie jej późniejszego wydania. W jej ocenie to właśnie moment publikacji fizycznej sprawia, że muzyka zyskuje drugie życie i może funkcjonować niezależnie od filmu. Jak podkreśla, oznacza to również możliwość dalszego kontaktu odbiorców zarówno z obrazem, jak i samą muzyką.
Rani zaznacza, że soundtracki – szczególnie te związane z mniej komercyjnymi produkcjami – często w ogóle nie trafiają na nośniki fizyczne. W tym przypadku jednak sukces filmu oraz jego odbiór sprawiły, że możliwe było przygotowanie pełnego wydania, które obejmuje zarówno winyl, jak i CD.
Istotnym elementem rozmowy pozostaje kwestia jakości samego nagrania. Kompozytorka podkreśla, że zarówno proces rejestracji, jak i miksu był prowadzony z dużą precyzją, co miało przełożyć się na doświadczenie odsłuchu. W jej ocenie to szczególnie ważne w przypadku muzyki filmowej, która w samym filmie funkcjonuje często w krótkich fragmentach, a dopiero na płycie układa się w spójną całość.
W wypowiedzi Rani pojawia się również wątek samego charakteru wydania fizycznego. CD zostało zaprojektowane w sposób bardziej rozbudowany niż standardowe edycje – artystka przyznaje, że inspiracją były japońskie wydania płyt Ryuichiego Sakamoto, w których opakowania często mają formę wieloelementowych konstrukcji. W tym przypadku – jak mówi – chodziło o stworzenie czegoś wyjątkowego również pod względem wizualnym i materialnym.
Kompozytorka wraca także do etapu pracy nad muzyką do filmu w reżyserii Joachima Triera. Jak opisuje, jednym z kluczowych elementów procesu była duża swoboda twórcza. Zamiast pracy na gotowym montażu filmowym otrzymała scenariusz oraz możliwość prowadzenia rozmów z reżyserem.
Ten model pracy – jak wyjaśnia – pozwolił jej funkcjonować w bardziej abstrakcyjnej przestrzeni twórczej, opartej na wyobraźni, a nie na bezpośrednim dopasowaniu do obrazu. W jej ocenie taki sposób działania sprzyjał powstawaniu muzyki, która mogła wnieść do filmu dodatkową warstwę emocjonalną.
Rani podkreśla, że przez wiele miesięcy opierała się wyłącznie na scenariuszu i rozmowach, co było dla niej szczególnie wartościowe. Jak zaznacza, zależało jej na tym, by trafić w „esencję filmu”, jednocześnie zachowując własny język muzyczny. W jej wypowiedzi pojawia się też przekonanie, że takie podejście pozwala muzyce wyjść poza ilustracyjność i stać się czymś bardziej autonomicznym.
Artystka zauważa, że w samym filmie wykorzystano jedynie krótkie fragmenty utworów, co sprawia, że dopiero album pozwala usłyszeć pełną strukturę kompozycji. W jej ocenie to właśnie na płycie muzyka „na nowo nabiera sensu” i zaczyna funkcjonować jako spójna opowieść.
Jednocześnie Rani podkreśla, że album nie jest oderwany od filmu. W jej zamierzeniu może być słuchany niezależnie, ale jednocześnie pozostaje z nim silnie związany emocjonalnie. Jak sugeruje, może działać w obie strony – zarówno jako przypomnienie filmu, jak i zachęta do jego obejrzenia.
W rozmowie pojawia się również szerszy kontekst jej pracy artystycznej. Kompozytorka łączy obecnie kilka projektów, w tym pracę nad operą inspirowaną „Solaris” Stanisława Lema oraz nowy materiał elektroniczny tworzony pod pseudonimem Chilling Bambino. Jak wynika z jej wypowiedzi, wszystkie te projekty rozwijają się równolegle, choć wymagają zupełnie różnych podejść formalnych.
Rani przyznaje, że w ostatnim czasie intensywnie koncentruje się na pracy kompozytorskiej, co ogranicza jej działalność koncertową. Jednocześnie podkreśla, że taki etap pozwala jej głębiej eksplorować nowe formy muzyczne i rozwijać kolejne języki dźwiękowe.
Na tle tych działań fizyczne wydanie muzyki do „Wartości sentymentalnej” jawi się jako zamknięcie jednego z etapów pracy, ale jednocześnie otwarcie kolejnego – w którym soundtrack zaczyna funkcjonować jako samodzielny album, niezależny od filmowego obrazu, choć nadal z nim powiązany.
pż