Logo Polskiego Radia
POSŁUCHAJ
Dwójka
Agnieszka Szałowska 01.11.2014

Wojciech Kilar. Niedoszły zakonnik, który do końca opowiadał dowcipy

Skromność, ciepło, wrażliwość - te cechy Wojciecha Kilara wskazują wszyscy, którzy mieli okazję go spotkać i z nim współpracować. Jego pasją było życie. Przede wszystkim był człowiekiem, dopiero później kompozytorem.
Wojciech KilarWojciech KilarPAP/Grzegorz Jakubowski

We wspomnieniach dyrygentów i instrumentalistów, którzy wykonywali kompozycje autora "Krzesanego" pozostał człowiek pokorny, wyczulony na drugą osobę, nie próbujący jednocześnie się przypodobać. Niezmiernie rzadko decydował się wyrażać swoje uwagi, a jeśli już to czynił, to głosem przyciszonym, z lekkim uśmiechem, jakby pokrywającym zakłopotanie. - Wojciech Kilar był taką osobą, która w ogóle nie narzucała niczego w swoim życiu. I nikomu - podkreśla Beata Bilińska, pianistka.

Wybuchał od czasu do czasu, gdy - jak wspomina Marek Moś, dyrygent i dyrektor artystyczny orkiestry kameralnej AUKSO - jego możliwości kontroli zostały przekroczone. - Potrafił oddzielić to, co było możliwe do poprawienia, od tego, co nie. Wobec tych ostatnich zostawał sam ze sobą – podkreślił.

Zobacz: WOJCIECH KILAR - serwis specjalny >>>

Współpracownicy podkreślają, że Kilara nie bardzo interesowało robienie kariery. Słowo "spektakularny" nie pasuje do opowieści o życiu kompozytora muzyki poważnej i filmowej, choć sukces stał się jego udziałem. - Jego życie rozpięte było między zagrzebaniem się w przyjaznej jamie domu i wychodzeniem na świat w sposób bardzo kontrolowany - uważa Moś.

Wojciech Kilar mawiał, że gdyby nie poznał żony Basi, byłby zakonnikiem. Traktując wiarę bardzo serio, oczekiwał spotkania najbliższych także w tym drugim życiu. O głębokiej religijności Wojciecha Kilara,o jego miłości do Śląska, gór i kotów, młodzieńczej tułaczce i muzyce opowiadali w Dwójce: sopranistka Izabela Kłosińska i pianistka Beata Bilińska oraz dyrygenci: Joanna Wnuk-Nazarowa, Antoni Wit, Marek Moś i Wojciech Michniewski.

(asz/mm)