Logo Polskiego Radia
POSŁUCHAJ
PAP
Michał Szewczuk 04.06.2020

"To ogromna strata". Pożar w polskiej szkole w stanie Nowy Jork

W miejscowości Copiague, na Long Island (stan Nowy Jork) wybuchł pożar w budynku audytorium należącym do parafii Matki Bożej Wniebowziętej. Części konstrukcji, w której mieści się Polska Szkoła Dokształcająca im. Zbigniewa Herberta, nie da się prawdopodobnie uratować.

Jak powiedziała PAP dyrektorka szkoły Dorota Szczech, nieznana jest jeszcze przyczyna wybuchu pożaru. - Około czwartej zaczęłam dostawać wiadomości i SMS-y, że pali się audytorium parafii Our Lay of Assumption. Znajduje się tam nasza polska szkoła. Pojechałam od razu zobaczyć, co się dzieje. Wszystko stało w ogniu, ale oczywiście przestrzeń wokół była zagrodzona, ulice zablokowane i nie można było podjechać bliżej. Sprawa jest świeża i nikt nie wie dokładnie, jak doszło do pożaru - mówiła.

CZYTAJ RÓWNIEŻ
Nowy Jork okokok.jpg
Polonia na Long Island pomaga w batalii z koronawirusem

"Musimy pomyśleć, co zrobić, żeby zajęcia mogły się odbywać"

Jak dodała, w audytorium mieściła się większość szkolnego sprzętu, książki, flagi itp. Nie potrafiła powiedzieć, w jakim stopniu ogień rozprzestrzenił się na pozostałą część budynku, gdzie znajdują się klasy. Nie była pewna, czy w pożarze ktoś doznał obrażeń.

Według dyrektorki szkoła kształci polskie dzieci od najmłodszych do 11 klasy licealnej. Uczęszcza do niej ponad 530 uczniów, personel liczy ok. 30 osób, w tym kadra nauczycielska ponad 20.

>>>[ZOBACZ RÓWNIEŻ] Lekcje patriotyzmu dla dzieci polonijnych w Nowym Jorku

- To duża szkoła i dostęp do budynku będzie na pewno przez jakiś czas uniemożliwiony. Nie jest to garstka dzieci, które będzie łatwo gdzieś przenieść. Musimy pomyśleć, co zrobić, żeby w miarę możliwości zajęcia mogły się odbywać - mówiła.

Dorota Szczech wyjaśniła, że audytorium jest częścią parafii, do której należy dużo Polaków. Proboszczem jest ksiądz Dariusz Koszyk.

Podpalenie w związku z zamieszkami? "Wykluczone"

Pod kompleks obiektów przyjechała też polska nauczycielka Marta Wesołowski. Zaznaczyła, że bezpośredni dostęp do nich jest zamknięty. Dowiedziała się, że na początku ogień gasiło 11 zastępów straży pożarnej.



- Mój mąż był tam od samego początku. Rozmawiał z księdzem i ze strażakami. Zaczęło się to definitywnie od dachu audytorium. Na razie wykluczone jest, aby – jak głosiły plotki – było to podpalenie w związku z zamieszkami - nauczycielka.

"Serce boli"

Opowiadała z płaczem, że z powodu ognia zawalił się cały dach. Ze wstępnych ocen księdza wynika, że wszystko będzie do wyburzenia. Sam Kościół jest natomiast nietknięty. Ogień nie zniszczył także plebanii i prawdopodobnie drugiej części audytorium.

>>>[CZYTAJ TAKŻE] Wydarzenia polonijne w Ameryce Północnej sparaliżowane przez koronawirusa

- To ogromna strata, tak serce boli, bo wszystkie rodziny może nie własnymi rękami, ale oszczędnościami przyczyniły się do kapitalnego remontu. Płaciliśmy za dach, marmury na ścianach. Audytorium było oddane do użytku niecały rok temu. Wszystko było nowe - mówiła Marta Wesołowski, która uczy w szkole od 15 lat.

Pod koniec rozmowy z PAP strażacy opanowali sytuację. W powietrzu unosił się jeszcze dym.

ms