Logo Polskiego Radia
POSŁUCHAJ
PAP
Martin Ruszkiewicz 20.10.2011

Proces ws. okrutnego zabicia psa będzie powtórzony

Józef W. oskarżony o brutalne zabicie psa i ranienie dwóch innych, będzie miał ponowny proces. Sąd Najwyższy uznał, że sądowi I instancji "umknął duch ustawy o ochronie zwierząt".
mat. ilustracyjnemat. ilustracyjneGlow Images/East News

Prokuratura oskarżyła hotelarza i myśliwego Józefa W. o to, że w lutym 2010 r. ze szczególnym okrucieństwem zastrzelił z własnej broni myśliwskiej owczarka niemieckiego należącego do sąsiada i usiłował zabić dwa inne. Groziła mu za to kara do 2 lat więzienia.

Wyrok na posiedzeniu zamkniętym

Sąd Rejonowy w Hrubieszowie, który próbował prowadzić proces w tej sprawie, wobec notorycznego niestawiania się stron na rozprawach, zdecydował się wydać wyrok na posiedzeniu zamkniętym. Postępowanie wobec biznesmena warunkowo umorzono na dwa lata, nakazano mu też wpłacenie 2 tys. zł na rzecz Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Polsce. Takie rozstrzygnięcie wydano na wniosek obrony i za zgodą prokuratury, nikt więc nie odwoływał się od wyroku, który uprawomocnił się w lutym 2011 r.

Na wniesienie kasacji od tego orzeczenia zdecydował się jednak Prokurator Generalny (może wnieść kasację od każdego prawomocnego orzeczenia sądu kończącego postępowanie). Jak powiedział w czwartek przed Sądem Najwyższym prokurator reprezentujący PG, "sąd pierwszej instancji i prokurator zbagatelizowali całe zdarzenie".

Sprzeczne zeznania

W kasacji PG zwrócono uwagę, że zgodnie z Kodeksem karnym postępowanie można warunkowo umorzyć, gdy m.in. wina i społeczna szkodliwość czynu nie są znaczne, zaś okoliczności jego popełnienia nie budzą wątpliwości. Tymczasem - podkreślała prokuratura w kasacji - w sprawie Józefa W. powinno być przeprowadzone postępowanie dowodowe, ponieważ z wyjaśnieniami oskarżonego sprzeczne były zeznania świadków i ekspertyzy weterynarzy. Józef W. twierdził, że strzelał do trzech agresywnych psów, które wbiegły na jego posesję i zaatakowały innego psa oraz ludzi, a także walczyły między sobą. Tymczasem jeden ze świadków nazwał całe zdarzenie egzekucją na zwierzętach, które zachowywały się spokojnie.

Zobacz galerię: DZIEŃ NA ZDJĘCIACH>>>

Sąd Najwyższy zgodził się w czwartek z oceną zaprezentowaną w kasacji Prokuratora Generalnego i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia Sądowi Rejonowemu w Hrubieszowie. W ustnym uzasadnieniu wyroku SN podkreślił, że brak wyjaśnienia okoliczności sprawy nie pozwalał ocenić stopnia winy oskarżonego i społecznej szkodliwości czynu.

Sędzia Andrzej Stępka, który był sprawozdawcą w tej sprawie, zwrócił uwagę, że hrubieszowskiemu sądowi "umknął duch ustawy o ochronie zwierząt", która stanowi, że zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą, a człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę.

Tymczasem sąd pierwszej instancji, warunkowo umarzając sprawę, podkreślił, że Józef W. zapłacił właścicielowi owczarków za straty wywołane zabiciem jednego zwierzęcia i kosztami leczenia dwóch pozostałych.

- Nastąpiło uprzedmiotowienie zwierzęcia w sensie prawnym - podkreślił Stępka, zwracając uwagę, że skupienie się na pokryciu strat oznaczało sprowadzenie psa do poziomu rzeczy.

Józef W. ani jego pełnomocnik nie byli obecni na czwartkowej rozprawie.

mr