W głównych miastach Tunezji odbywaja sie dziś strajki i demonstracje. Również w Egipcie protestuja ludzie i domagają się reform.
Paweł Zalewski, eurodeputowany PO, który przebywa właśnie w Tunezji, zauważył w magazynie "Z kraju i ze świata", że protesty nie mają charakteru zorganizowanego i nie zagrażają przemianom. Ludzie domagają się spełnienia obietnic, jakie dano im po obaleniu poprzednich władz. Ale obecny rząd nie jest w stanie spełnić żądań, gdyż tunezyjska gospodarka zwolniła.
Rząd jest zajęty głównie przygotowaniami do wyborów, które zostały przełożone na październik. W wyniku strajków gospodarka straciła i firmy, czy to państwowe, czy prywatne nie są w stanie spełnić ekonomicznych postulatów.
Unia Europejska stara się pomóc Tunezji, ale ta pomoc nie ma charakteru wsparcia gospodarczego, ponieważ Tunezja nie jest w stanie zapaści. Tunezja jest na razie stowarzyszona z UE. Umowa ma być podniesiona na wyższy poziom i kraj ten będzie miał większy dostęp do europejskiego rynku i europejskich funduszy.
W Egipcie sytuacja jest podobna do tunezyjskiej. Wybory także zostały tam przełożone - na listopad. – Wcale nie jest pewne, czy wybory w tym terminie się odbędą – zauważa Michał Żakowski, dziennikarz radiowej Jedynki, który niedawno powrócił z Egiptu.
Opozycjoniści w Egipcie domagają się od rządu zwiększonych reform i spełnienia obietnic złożonych podczas rewolucji. – Im się wydaje, że rewolucja i demokracja oznaczają natychmiastowe spełnienie wszelkich żądań, głównie ekonomicznych – podkreśla dziennikarz. Ale opozycja domaga się również skazania byłego prezydenta Hosniego Mubaraka i rozliczenia go za lata rządów. Pojawiają się nawet żądania kary śmierci.
- W tej chwili trudno jest przewidzieć, w jakim kierunku zmieni się sytuacja – ocenia Michał Żakowski.
Rozmawiał Krzysztof Grzesiowski.
(ag)
Kolejne niepokoje w Tunezji i Egipcie - Jedynka - polskieradio.pl