Władze miasta i elektrowni Bełchatów przekonują, że inwestycja to przyszłość regionu. Mieszkańcy są podzieleni - niektórzy wciąż obawiają się czarnobylskiej powtórki z 1986 roku. Agnieszka Jas:
Czy chciałaby pani, żeby pod Bełchatowem powstała elektrownia atomowa?
- Nie, bo w razie np. wojny byłoby niebezpiecznie.
- Może być, mniej groźna dla życia niż ta nasza. Teraz sa takie nowoczesne elektrownie, to nie Czarnobyl.
Jacek Kaczorowski – prezes Elektrowni Bełchatów: - Ministerstwo Gospodarki poprzez Urząd Marszałkowski skierowało do Zarządu Elektrowni zapytanie dotyczące potencjalnej przyszłej lokalizacji elektrowni jądrowej. Znalazło potwierdzenie. Wyłączność w zakresie udzielania informacji dotyczących przyszłych lokalizacji należy do zarządu Polskiej Grupy Energetycznej.
Jacek Strzałkowski – rzecznik prasowy PGE: - Jest za wcześnie, żeby komentować w jakiej miejscowości taka inwestycja będzie realizowana, czekamy na decyzję rządową. Jest kilku faworytów na rynku, ale my czekamy na propozycję z Ministerstwa Gospodarki i wówczas będziemy mogli przeprowadzić szczegółowe analizy techniczne, lokalizacyjne, by móc do końca 2010 roku już ogłosić, gdzie chcemy tę pierwszą elektrownie jądrową budować.
Marek Chrzanowski – prezydent Bełchatowa: - Jako samorząd mamy wpisane w strategię rozwoju Bełchatowa m.in. uwzględnienie przyszłości w oparciu o energetykę jądrową, o budowę ewentualnej elektrowni z napędem atomowym tutaj, w rejonie Bełchatowa. Jest to istotny element przyszłości rozwoju gospodarczego tego regionu.
Jacek Strzałkowski: - Przede wszystkim miejsca takie powinny być stabilne pod względem geologicznym i tektonicznym tak, żeby uniknąć jakichkolwiek ruchów terenu, gdzie taka elektrownia jest posadowiona, musi być dostęp do zasobów wody, aby móc chłodzić reaktor jądrowy oraz elektrownia musi posiadać całe zaplecze związane z siecią dystrybucji prądu, ponieważ tam produkuje się ogromne ilości energii elektrycznej, która musi być rozesłana do odbiorców w danym regionie. Poza tym techniczne i technologiczne rzeczy związane z samym otoczeniem elektrowni jądrowej. O lokalizacji decydują specjaliści.
Marek Chrzanowski: - Z mojej wiedzy wynika, że ta elektrownia oparta o spalanie węgla nie nadaje się do realizacji celu, jakim jest energetyka atomowa, ale są tereny, na których takie przedsięwzięcie mogłoby być zlokalizowane. Zostało to miejsce wskazane i przekazane do Ministerstwa Gospodarki.
Dr Andrzej Strupczewski – ekspert ds. bezpieczeństwa jądrowego Międzynarodowej Agencji Atomowej i Komisji Europejskiej: - Bełchatów tak, ale na pewno nie w pierwszej kolejności, bo w Bełchatowie mamy w tej chwili potężną elektrownię węglową i na pewno nie będziemy chcieli budować tam nowej elektrowni jądrowej póki te bloki wszystkie mają węgiel brunatny. Natomiast w perspektywie 20 lat, kiedy będzie tam mało węgla brunatnego, można będzie rozpatrywać zastąpienie części bloków blokami jądrowymi. Na dziś – to raczej inne lokalizacje będą dla nas na pierwszym miejscu.
Zarząd elektrowni węgla brunatnego Bełchatów chce powstania elektrowni atomowej za około 30 lat, bo wtedy pokłady węgla pod Bełchatowem wyczerpią się.
Bełchatów chce elektrowni atomowej - Jedynka - polskieradio.pl