Pogrom kielecki. Wybuch antysemityzmu czy prowokacja?

Data publikacji: 05.07.2016 19:27
Ostatnia aktualizacja: 05.07.2016 20:37
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Kielce, lipiec 1946 roku. Jeden z pogrzebów ofiar pogromu kieleckiego
Kielce, lipiec 1946 roku. Jeden z pogrzebów ofiar pogromu kieleckiego , Autor - PAP/CAF/Jerzy Baranowski

POSŁUCHAJ

Pogrom kielecki. Wybuch antysemityzmu czy prowokacja? (Debata Jedynki)

- Kielce, podobnie jak Jedwabne, mają pecha. W naszym mniemaniu stały się miejscami, w których doszło do kumulacji zła, jakoby były dwa straszne miejsca w Polsce, gdzie ktoś zabijał Żydów. Wiadomo, że takich miejsc było więcej, że chodzi o sytuację, w której sąsiedzi zabijali sąsiadów - mówił w Jedynce filolog, tłumacz i działacz społeczności żydowskiej Piotr Kadlčik.

Pogrom kielecki miał miejsce 4 lipca 1946 roku. Dokonali go mieszkańcy tego miasta oraz żołnierze Ludowego Wojska Polskiego, Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego i funkcjonariusze Milicji Obywatelskiej. Bezpośrednią przyczyną była plotka o uwięzieniu przez Żydów w piwnicy budynku przy ul. Planty 7 ośmioletniego chłopca - Henryka Błaszczyka, w celu dokonania na nim mordu rytualnego. W pogromie zginęło 37 Żydów, 35 zostało rannych. Zginęło też trzech Polaków. Tragiczne wydarzenia przyczyniły się m.in. do rozpowszechnienia w świecie stereotypu Polaka-antysemity.

- Nie ma czegoś takiego jak ważniejsza prawda, nie ma zbiorowej winy, zbiorowego wstydu i zbiorowej wolności od winy. Po prostu ludzie są różni. Mam wrażenie, że mieliśmy do czynienia z sytuacją, że ludzi po prostu poszli i to zrobili - mówił o wydarzeniach sprzed 70 lat gość Jedynki. Jego zdaniem podczas pogromu w Kielcach nie mieliśmy do czynienia z żołnierzami KGB czy milicjantami, ale z ludźmi w mundurach, którzy byli na miejscu. - Istnieje duże prawdopodobieństwo, że ich obecność spowodowała, że inni doszli do wniosku, iż już można, wolno, że jest to dopuszczalne, że władzy to nie przeszkadza. Powiedzmy sobie szczerze: zrobili to ludzie, zrobili to sami i nikt im specjalnie nie pomagał - tłumaczył uczestnik "Debaty Jedynki".

Zdaniem dr Bożeny Szaynok z Uniwersytetu Wrocławskiego o tym, co wydarzyło się w Kielcach, zadecydowały dwa czynniki: antysemityzm i wrogość części Polaków do Żydów oraz zachowanie części władz, w tym dowódców wojskowych i szefa kieleckiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. - Wynika to ze źródeł, którymi dysponują dzisiaj historycy. Moim zdaniem najpełniej wyjaśniają one przyczyny, przebieg i skalę tragedii, która rozegrała się w Kielcach 70 lat temu - powiedziała. 

Również dr Ryszard Śmietanka-Kruszelnicki z kieleckiego IPN podkreślał, że istnieje szereg wątpliwości co do okoliczności pogromu, szczególnie działań wojska. Świadczą o tym dokumenty ostatnio odnalezione na ten temat. - W żaden sposób nie ma to jednak przykryć problemu śmierci niewinnych osób i wybielać antysemityzmu - powiedział historyk.

Natomiast pisarz i reżyser Dariusz Walusiak podkreślał, że w 1946 roku państwo polskie nie istniało, bo znajdowało się pod rządami komunistów. - Wszelkie decyzje były kontrolowane przez ZSRR. Nie możemy pogromu kieleckiego traktować w oderwaniu do tego faktu - podkreślił. Przypomniał również, że w Kielcach stacjonowały wojska NKWD.

Dlaczego liczba osób, które zginęły w pogromie jest większa? Co wiadomo o zaginięciu ośmioletniego wówczas Henryka Błaszczyka? Skąd pochodziła sugestia, że miał być przetrzymywany przez Żydów? Dlaczego Sowieci mieliby być zainteresowani pogromem w Kielcach? O tym również w nagraniu audycji. 

Tytuł audycji: Debata Jedynki

Goście: dr Ryszard Śmietanka-Kruszelnicki (historyk, IPN), dr hab. Bożena Szaynok (historyk, Uniwersytet Wrocławski), Dariusz Walusiak (historyk, pisarz i reżyser, autor książki "Winni. Holocaust i fałszowanie historii", Piotr Kadlčik (gmina wyznaniowa żydowska w Warszawie)

Data emisji: 4.07.2016

Godzina emisji: 17.21

tj/mk

Cztery pory roku
Cztery pory roku
cover
Odtwarzacz jest gotowy. Kliknij aby odtwarzać.