Wielu gospodarstwom rolnym powodzi się coraz lepiej, jednak wciąż statystyczny rolnik zarabia 17 tys. zł.
Rolnicy mają wyższe zyski
Wielu gospodarstwom rolnym powodzi się coraz lepiej, jednak wciąż statystyczny rolnik zarabia 17 tys. zł. To bardzo mało, ponieważ stanowi to 2/3 średnich zarobków w gospodarce - podkreśla Magdalena Kozmana z Rzeczpospolitej - "Tak naprawdę dochody rolnicze są bardzo nierównomiernie rozłożone. Jest to cały czas ryzykowny biznes, zależny od pogody, kondycji plonów."
Ocenia się też, że dopłaty rolne odpowiadają za ponad połowę dochodów rolnych. To jest jednak niewiele, ponieważ na zachodzie w krajach takich jak Holandia, czy Dania, te dochody odpowiadają aż za 80 proc. zysków osiąganych przez rolników.
W Polsce jest milion 600 tys. gospodarstw rolnych, ale tych dochodowych, które produkują na rynek jest zaledwie 15 proc., mówi Magdalena Kozmana- " można oceniać, że jest to 200-300 tys.. To są tak naprawdę te przyszłościowe gospodarstwa, które potrafią wyprodukować żywność wysokiej jakości, która nadaje się potem, żeby ją skierować i na eksport, i do przetwórstwa."
Ostatni rok był wyjątkowo dobry dla producentów drobiu. Statystycznie ich dochody wzrosły o 70 proc.. Natomiast są gospodarstwa, które miały wyjątkowe zyski. To są te wysoko wyspecjalizowane przedsiębiorstwa drobiarskie, gdzie zysk na jednego zatrudnionego na pełny etat przekracza 400 tys. zł w skali roku. To jest prawie dwa razy więcej niż w ubiegłym roku. Złożyło się na to kilka czynników, m.in. wysoki popyt na drób, wzrost eksportu dzięki względnie taniej złotówce i tanie pasze, bowiem w zeszłym roku wzrost cen zbóż nie przełożył się jeszcze na wzrost cen pasz. Dzięki czemu producenci drobiu mogą uznać miniony rok za bardzo udany.
Świetnie wypadły też te gospodarstwa, którym powódź nie zniszczyła upraw ogrodniczych, czyli wszyscy producenci warzyw czy owoców, takich jak truskawki. Tu statystyczne gospodarstwo zarabia ponad 50 tys. zł na osobę.
Gorzej sytuacja wygląda jeżeli chodzi o producentów wieprzowiny czy wołowiny. "Ich dochody były tak naprawdę gorsze niż wcześniej- mówi Magdalena Kozmana -to wynika z dosyć dużej konkurencji produktów, które napływają do Polski z zagranicy więc producenci wieprzowiny już od wielu lat już sukcesywnie redukują produkcję. I Polska staje się tak naprawdę uzależniona od importu tego mięsa z zagranicy. Statystyka pokazuje, że ubiegły rok nie był też dobry dla producentów zbóż. Chociaż wszyscy wiemy, że ceny zbóż bardzo mocno wzrosły, cena chleba rośnie, to jednak jeszcze w ubiegłym roku nasi rolnicy tego nie odczuli. Po prostu mieli mniejszą produkcję i sprzedali mniej zboża. Nawet wzrost cen, który był w ciągu roku, nie zrekompensował im tego odpowiednio. Dlatego, te gospodarstwa też nie mogą powiedzieć, że ubiegły rok był udany."
Jednak jak prognozuje dr Leszek Goraj, szef Europejskiego Systemu Zbierania Danych Rachunkowych z Gospodastw Rolnych - w najbliższej przyszłości, "producenci zbóż na pewno nie powinni stracić nazbyt dużo bowiem sytuacja światowa jest taka, że na innych kontynentach mamy pewne kłopoty i ten rok jeszcze nie będzie tym, który naleje ziarna do zbiorników krajów importujących zboża na rynku światowym. Zatem tu można się spodziewać, że gwałtownego spadku tu nie będzie. Na rynku produktów mlecznych, zaopatrzenie w mleko surowe od rolników będzie istniało i te ceny, należy zakładać, że będą się utrzymywać na tym samym poziomie, jeśli nie wyższym. Natomiast gorsza sytuacja jest z tymi produktami, które mają bardzo koniunkturalny i krótki cykl odbudowy, mówię tutaj o trzodzie chlewnej i drobiu."
To bardzo mało, ponieważ stanowi to 2/3 średnich zarobków w gospodarce - podkreśla Magdalena Kozmana z Rzeczpospolitej - "Tak naprawdę dochody rolnicze są bardzo nierównomiernie rozłożone. Jest to cały czas ryzykowny biznes, zależny od pogody, kondycji plonów."
Ocenia się też, że dopłaty rolne odpowiadają za ponad połowę dochodów rolnych. To jest jednak niewiele, ponieważ na zachodzie w krajach takich jak Holandia, czy Dania, te dochody odpowiadają aż za 80 proc. zysków osiąganych przez rolników.
W Polsce jest milion 600 tys. gospodarstw rolnych, ale tych dochodowych, które produkują na rynek jest zaledwie 15 proc., mówi Magdalena Kozmana- "można oceniać, że jest to 200-300 tys.. To są tak naprawdę te przyszłościowe gospodarstwa, które potrafią wyprodukować żywność wysokiej jakości, która nadaje się potem, żeby ją skierować i na eksport, i do przetwórstwa."
Ostatni rok był wyjątkowo dobry dla producentów drobiu. Statystycznie ich dochody wzrosły o 70 proc.. Natomiast są gospodarstwa, które miały znacznie lepsze zyski. Są to te wysoko wyspecjalizowane przedsiębiorstwa drobiarskie, gdzie zysk na jednego zatrudnionego na pełny etat przekracza 400 tys. zł w skali roku. To jest prawie dwa razy więcej niż w ubiegłym roku. Złożyło się na to kilka czynników, m.in. wysoki popyt na drób, wzrost eksportu dzięki względnie taniej złotówce i tanie pasze, bowiem w zeszłym roku wzrost cen zbóż nie przełożył się jeszcze na wzrost cen pasz. Dzięki czemu producenci drobiu mogą uznać miniony rok za bardzo udany.
Świetnie wypadły też te gospodarstwa, którym powódź nie zniszczyła upraw ogrodniczych, czyli wszyscy producenci warzyw czy owoców, takich jak truskawki. Tu statystyczne gospodarstwo zarabia ponad 50 tys. zł na osobę.
Gorzej sytuacja wygląda jeżeli chodzi o producentów wieprzowiny czy wołowiny. "Ich dochody były tak naprawdę gorsze niż wcześniej- mówi Magdalena Kozmana -to wynika z dosyć dużej konkurencji produktów, które napływają do Polski z zagranicy więc producenci wieprzowiny już od wielu lat już sukcesywnie redukują produkcję. I Polska staje się tak naprawdę uzależniona od importu tego mięsa z zagranicy. Statystyka pokazuje, że ubiegły rok nie był też dobry dla producentów zbóż. Chociaż wszyscy wiemy, że ceny zbóż bardzo mocno wzrosły, cena chleba rośnie, to jednak jeszcze w ubiegłym roku nasi rolnicy tego nie odczuli. Po prostu mieli mniejszą produkcję i sprzedali mniej zboża. Nawet wzrost cen, który był w ciągu roku, nie zrekompensował im tego odpowiednio. Dlatego, te gospodarstwa też nie mogą powiedzieć, że ubiegły rok był udany."
Jednak jak prognozuje dr Leszek Goraj, szef Europejskiego Systemu Zbierania Danych Rachunkowych z Gospodastw Rolnych - w najbliższej przyszłości, "producenci zbóż na pewno nie powinni stracić nazbyt dużo bowiem sytuacja światowa jest taka, że na innych kontynentach mamy pewne kłopoty i ten rok jeszcze nie będzie tym, który naleje ziarna do zbiorników krajów importujących zboża na rynku światowym. Zatem tu można się spodziewać, że gwałtownego spadku tu nie będzie. Na rynku produktów mlecznych, zaopatrzenie w mleko surowe od rolników będzie istniało i te ceny, należy zakładać, że będą się utrzymywać na tym samym poziomie, jeśli nie wyższym. Natomiast gorsza sytuacja jest z tymi produktami, które mają bardzo koniunkturalny i krótki cykl odbudowy, mówię tutaj o trzodzie chlewnej i drobiu."