Ślepnący malarz. Ostatnie lata Józefa Czapskiego

Ostatnia aktualizacja: 12.10.2026 12:50
Nie rozpoznawał już kolorów - dlatego leżące przy sztaludze tubki farb musiały być podpisane wielkimi literami. Mimo postępującej utraty wzroku Józef Czapski nie przestawał malować. – Ważniejsze dla niego od starości było ślepnięcie, które razem z tą starością przyszło – mówiła w Dwójce prof. Maria Poprzęcka, historyk sztuki. 
Portret Jozefa Czapskiego pędzla Zygmunta Waliszewskiego
Portret Józefa Czapskiego pędzla Zygmunta WaliszewskiegoFoto: Muzeum Narodowe w Warszawie

"Czy ja mogę być szczęśliwy jako ślepy?" – zapisał Józef Czapski w kajecie z 1991 roku. Problem utraty wzroku pojawiał się jednak w jego zapiskach znacznie wcześniej. W 1983 roku pisał w liście do Ludwika Heringa, że z powodu "sklerozy oczu" niemal nie może czytać, nawet przy pomocy lupy. Już wtedy zastanawiał się, czy będzie jeszcze w stanie malować.

Posłuchaj audycji "Tworzyć, pamiętać, być - Rok Józefa Czapskiego" >>> 

"Ważne jest to, czy ja jeszcze widzę"

Józef Czapski odszedł w styczniu 1993 roku. Miał 97 lat. Jak zauważa prof. Maria Poprzęcka, starość interesowała go dużo wcześniej, zanim sam znalazł się u kresu życia. Z czasem jednak to nie ona stała się jego najważniejszym doświadczeniem.

– O starości jest mówić trudno, bo jest ona powszechna, a jednocześnie każda jest inna. Tak jak ludzie są bardzo od siebie różni. Nie ma jakichś generalnych reguł, że tak się starzejemy dobrze, tak się starzejemy źle. To każdego dopadnie. Pomimo niezliczonej ilości poradników, trzeba sobie samemu jakoś z tym radzić – mówiła w Dwójce prof. Maria Poprzęcka.

Podobnie Józef Czapski szukał własnego sposobu na ten okres życia. Historyczkę sztuki uderzyło, jak wcześnie w jego zapiskach pojawiła się refleksja nad starością. – Te różne słabości wieku coraz bardziej zaawansowanego były odsuwane. Ważne było dla niego to, czy będzie jeszcze widział, czy będzie mógł malować – podkreślała.

Tubki farb podpisane wielkimi literami

Andrzej Wajda, który odwiedzał Czapskiego w Maisons-Laffitte, zanotował: "Jego ostatnie obrazy są tak intensywne, namalowane z siłą, jakiej nigdy przedtem nie miało jego malarstwo". Jak zauważył, na stole obok leżały tubki farb oznaczone wielkimi literami. 

– Czapski malował właściwie już nie widząc kolorów. Musiał mieć podpisane, co jest tym jasnym żółtym, a co jest ciemnym żółtym. Z jednej strony jest to świadectwem tego, jak dla człowieka, który działał naprawdę na bardzo wielu polach, ważne było malarstwo – podsumowała prof. Maria Poprzęcka.

***

Tytuł audycji: Tworzyć, pamiętać, być - Rok Józefa Czapskiego

Prowadzenie: Dorota Gacek

Data emisji: 11.10.2026

Godz. emisji: 22.00

oprac. zch

Czytaj także

"Chwile dzielone z Czapskim". O przyjaźni Józefa Czapskiego i Richarda Aeschlimanna

Ostatnia aktualizacja: 06.05.2026 23:00
Wspomnienia Aeschlimanna o Czapskim ukazały się w Szwajcarii w 2010 roku. W Roku Józefa Czapskiego wydano w Polsce album zatytułowany "Chwile dzielone z Czapskim". Oprócz wspomnień Aeschlimanna znalazły się w tej publikacji także listy Czapskiego do szwajcarskiego przyjaciela, reprodukcje prac zarówno Aeschlimanna jak i Czapskiego, a także fotografie z domowego archiwum Barbary i Richarda Aeschlimannów.
rozwiń zwiń