Od Nelvany do Disneya. Piotr Bielicki o swojej drodze w świecie animacji

Ostatnia aktualizacja: 09.10.2026 13:00
- Ludzie patrzą na akademia sztuk pięknych czy galerie i myślą, że artyści to są tacy dobrze ubrani ludzie. A oni są przeważnie trochę jak myszy i szczury. Nie lubimy światła, siedzimy w takich małych zakamarkach i jesteśmy troszeczkę dziwni. Teraz jestem stary, więc już mnie nic nie obchodzi i się wygaduję, ale wtedy też taki byłem - mówił w Dwójce specjalista od animacji Piotr Bielicki.
Peter Bielicki, rysownik współpracujący m.in. z Disneyem jest bohaterem Dwójkowych Zapisków ze współczesności
Peter Bielicki, rysownik współpracujący m.in. z Disney'em jest bohaterem Dwójkowych "Zapisków ze współczesności"Foto: materiały własne

Piotr Bielicki, znany także jako Peter Bielicki, pracował w najważniejszych studiach animacyjnych Ameryki Północnej i Europy. Był związany między innymi z Nelvaną, Atkinson Film Arts i Disneyem, pracował przy takich produkcjach jak "Pocahontas" czy "Dzwonnik z Notre Dame".

Między lotnictwem a animacją

Bohater "Zapisków ze współczesności" w pewnym momencie swojego życia zapragnął zostać pilotem. - Bardzo to lubiłem, zawsze chciałem latać. To było moje drugie marzenie. Kanadyjska szkoła lotnicza jest bardzo dobra i ma bardzo dobrych instruktorów. Uczyłem się tam, chciałem być naprawdę dobry. Trochę latałem wyczynowo, trochę zajmowałem się akrobacją lotniczą. To miała być moja praca. Chciałem być zawodowym pilotem, a rysowanie i sztuka miały być moim hobby. Myślałem, że to będzie świetna rzecz - zaznaczył Bielicki.
- Ale moja żona zaszła w ciążę i zamieniłem jedną taką, powiedzmy, beznadziejną karierę na trochę mniej beznadziejną karierę, która już na mnie czekała. Wróciłem do animacji i pracowałem w niej jeszcze przez kilka lat - wyznał.

POSŁUCHAJ:

Studio animacji od kuchni

Gość Dwójki zaznaczył, że większość studiów animacji mieści się w gmachach, które wyglądają jak fabryki. - To dziwne miejsca, pełne zakamarków. Czołowi artyści mają własne gabinety, a ludzie często po prostu taki pulpit do animacji. W pokoju są dwie albo cztery osoby, dużo plakatów, dziwnych rzeczy, zabawek i różnych przedmiotów. To jest bardzo artystyczne i bardzo zabałaganione studio: wszędzie jest papier, puszki i stare opakowania po kanapkach - mówił.

- Są też oczywiście sale do reżyserii, są studia, gdzie ludzie malują. Przeważnie nie są one jednak specjalnie imponujące. Pamiętam, że moja mama odwiedziła mnie właśnie w Los Angeles. Przeszła się przez cały oddział i powiedziała: "Nie wyobrażałam sobie, że ci czołowi artyści tak będą wyglądać" - dodał.

Animation Building – wizytówka Disneya

W latach dziewięćdziesiątych na terenie należącym do studia Disneya powstał okazały gmach, który nazwany został Animation Building. - To był wspaniały budynek, z takim kapturem, czapką maga od "Fantazji". Był znakiem animacji. Było tam dużo ludzi zajmujących się produkcją. Pracowałem tam przez pewien czas. To było najbardziej luksusowe studio, w jakim kiedykolwiek przebywałem. Bardzo stylowe, ale dziwne - zaznaczył Piotr Bielicki.


***

Tytuł audycji: Zapiski ze współczesności

Przygotowanie: Maria Czok

Data emisji: 5.10-9.10.2026

Godz. emisji: 12.45