Ze szczytu widać więcej. Dokument "Arek.Mama.Panorama" wchodzi do kin

Ostatnia aktualizacja: 20.08.2026 14:00
Trzydziestoletni artysta, jego rodzice, majestatyczne Tatry i tajemnica XIX-wiecznego obrazu. "Arek.Mama.Panorama" to film, performens i czuła opowieść o relacjach, doceniona na festiwalu Millenium Docs Against Gravity "za pochwałę kreatywnego zagubienia". Tuż przed premierą rozmawialiśmy o niej z reżyserem Mikołajem Janikiem i tytułowym bohaterem Arkiem Pasożytem.
Arek Pasożyt, bohater filmu Arek.Mama.Panorama
Arek Pasożyt, bohater filmu "Arek.Mama.Panorama"Foto: materiały prasowe

Posłuchaj rozmowy w audycji "Poranek Dwójki" >>>

Arek Pasożyt, główny bohater produkcji "Arek.Mama.Panorama", sam siebie definiuje jako artworkera, który "działa na styku pól sztuki wizualnej zaangażowanej społecznie, postsztuki, artywizmu, kolektywizmu i animacji kulturalnej". Przed realizacją filmu nigdy nie był w Tatrach. Do projektu zaprosił go Mikołaj Janik, reżyser-debiutant, który sam pochodzi z niedaleka, z Wadowic. Punktem wyjścia fabuły było zaginione dzieło sztuki, ale już w toku pracy nad filmem okazało się, że ta historia ma do zaoferowania znacznie więcej.

"Panorama Tatr"

W 1894 roku podczas wędrówki Doliną Kościeliską krakowski prawnik Henryk Lgocki wpadł na pomysł namalowania tatrzańskiej panoramy. Obraz miał być ogromny, większy niż "Panorama Racławicka" – 115 m długości, 16 m szerokości. Latem 1894 i 1895 roku ekipa malarzy codziennie przebywała drogę się z kwatery nad Morskim Okiem na szczyt Miedzianego i pracowała nad szkicami. Później, już w Monachium – tylko tam można było znaleźć odpowiednio dużą pracownię – na ich podstawie powstał obraz.

Chociaż w projekt zaangażowało się wiele znanych postaci polskiej sztuki (wśród nich Włodzimierz Tetmajer, Wincenty Wodzinowski, Antoni Adam Piotrowski, Stanisław Janowski i Teodor Axentowicz), to ostatecznie poniósł on finansowe fiasko. Po krótkotrwałej prezentacji w budynku rotundy na Dynasach w Warszawie panorama została pocięta na kawałki, a te uległy rozproszeniu.

Poszukiwania zaginionego dzieła

Ponad sto lat później zagmatwane losy gigantycznego dzieła skłoniły dwóch twórców do stworzenia filmu dokumentalnego. Zaintrygowały ich okoliczności powstania i zniszczenia "Panoramy Tatr".

– Obraz został namalowany w czasach, kiedy nie było jeszcze kin. Te panoramy były taką atrakcją społeczną jak lunaparki czy parki rozrywki. Obrazy ze sobą konkurowały, był to po prostu jakiś rodzaj walki o uwagę. I ten akurat nie miał mocnej agendy, ponieważ nie był obrazem religijnym. Z tego, co czytałem, z ambony bardzo wielu ludzi zachęcano do tego, że warto przeżyć uniesienie religijne i przejść się na przykład na konkurencyjną "Golgotę" – tłumaczył historyczny kontekst Arek Pasożyt.

– Obraz nie był w ogóle powiązany stricte z człowiekiem, a konkurował z bardzo antropocentrycznymi dziełami, właśnie wojennymi, religijnymi, opartymi na walkach religijnych, kulturowych, terytorialnych, państwowych i nacjonalistycznych. W sumie właśnie przez te inne został wyparty. To były dla mnie bardzo ciekawe wątki, które chciałem eksplorować. Dlatego obraz był dla mnie taki kluczowy i dlatego był furtką do całej narracji, którą utkał Mikołaj – dodawał gość "Poranka Dwójki".

Temat na większą opowieść

Prace nad filmem "Arek.Mama.Panorama" trwały łącznie sześć lat. W tym okresie zmieniała się koncepcja twórców i dynamika ich współpracy.

– Jestem debiutantem, więc początek drogi polegał na szukaniu rzeczy, które są wizualnie interesujące albo mają za sobą jakąś mitologię. Te Tatry i ten projekt to było coś, co najpierw przykuło nas do Arka. W momencie, gdy okazało się, że Arek ma taką bliską relację ze swoimi rodzicami i że te telefony od mamy czasem się urywają na planie, i gdy zobaczyłem, jak fenomenalną relację zaczyna budować z Amarią, swoją partnerką – to wtedy właśnie byłem pewny, że to jest na pewno temat na większy film, na większą opowieść – opowiadał Mikołaj Janik.

Efektem jest wielowymiarowy portret Arka Pasożyta jako artysty, aktywisty, syna i partnera, zamknięty w 72 minutach. Reżyser czuwał nad spójnością narracji we współpracy z montażystką Moniką Stachowicz. Jednocześnie podkreślał, że podczas zdjęć bardzo ważny był głos samego bohatera.

"Rysy są w sam raz"

– Przed każdymi zdjęciami uzgadnialiśmy mniej więcej, jaki kierunek to może być. Zawsze też ustalaliśmy, że te akcje, które Arek będzie robił, muszą być zgodne z tym, jak on czuje i to muszą być jego performensy, żeby to było autentyczne – opowiadał Janik.

Dla Arka Pasożyta wędrówka stanowiła okazję do działań aktywistycznych i zabierania głosu w ważnych dla niego kwestiach. W ramach akcji stojącej w kontrze do działań performera Adama Rzepeckiego, który od kilkudziesięciu lat wnosi kamienie na szczyt Rysów, by podwyższyć jego wysokość z 2499 do 2500 m n.p.m., artysta wspiął się na wierzchołek z przyczepionym do plecaka transparentem z hasłem "Rysy są w sam raz".

– Wziąłem kamień stamtąd, zniosłem go do Morskiego Oka i wrzuciłem przy aprobacie ludzi przeciwko antropopresji, kapitalizmowi, konsumpcjonizmowi i różnym działaniom nastawionym na "szybciej, więcej, wyżej" – wyjaśniał Arek Pasożyt na antenie Dwójki.

Mama-syn, syn-mama. Portret rodzinny

Sukces "Arek.Mama.Panorama" leży w emocjonalnej szczerości. Sportretowanie relacji między bohaterem filmu a jego rodzicami nie byłoby możliwe bez zaufania łączącego osoby po obydwu stronach kamery.

– Chociaż jestem na swój sposób ekshibicjonistą jako osoba artystyczna, to pierwszy raz miałem sytuację, w której odkrywałem tak dużo ze swojego życia osobistego i to oczami innej osoby. Nie kreowałem, tylko to inna osoba stwarzała mnie w tym ruchomym obrazie. W filmie jest dużo o samoakceptacji i ja też zaakceptowałem to, że ktoś taki jak Mikołaj może mnie widzieć inaczej niż ja siebie samego – opowiadał Arek Pasożyt.

Mikołaj Janik podzielił się z kolei swoim doświadczeniem wejścia w mikrokosmos nieznanej rodziny. – Bardzo się cieszę, że zostałem wpuszczony do tego świata. To jest zawsze bardzo budujące dla reżysera, że bohater się na takie rzeczy zgadza. Że można taką relację przedstawić w intymny sposób – mówił.

– Każdy dom jest inny, każdy ma swoją energię. Arek i mama mają taki prawie hiszpański temperament, bardzo żywiołowo na siebie reagują…! W tych dyskusjach jest dużo troski, dużo opieki, ale też dużo takich mikropretensji. I to są, muszę powiedzieć, również relacje, które sam znam z autopsji. Myślę, że dużo z Państwa też będzie mogło się w nich odnaleźć – dodał reżyser.

Film "Arek.Mama.Panorama" zobaczymy na ekranach polskich kin od 21 sierpnia.

***

Tytuł audycji: Poranek Dwójki

Prowadzenie: Małgorzata Nieciecka-Mac

Goście: Mikołaj Janik (reżyser filmu) i Arek Pasożyt (główny bohater filmu, artworker, artysta, aktywista)

Data emisji: 20.08.2026

Godzina emisji: 8.30

oprac. Kamila Snopek

Czytaj także

Przyjaźń, dorastanie i miłość do kina. Maciej Cuske o nowym filmie "Kandydaci Śmierci"

Ostatnia aktualizacja: 05.08.2026 16:33
Zaczęło się kilkanaście lat temu od wakacyjnej wyprawy i pierwszego horroru nakręconego pod okiem ojca-reżysera. Film przerodził się w serię trzynastu (!) epizodów, którą symbolicznie domknął dokument pod tym samym tytułem. "Kandydaci Śmierci" zebrali nagrodę Grand Prix Konkursu Polskiego i nagrodę publiczności na tegorocznym na festiwalu Millenium Docs Against Gravity, a teraz wchodzą do kin w całej Polsce.
rozwiń zwiń
Czytaj także

"Potrafił robić rzeczy nieoczywiste". Festiwalowe spotkanie z kinem Andrzeja Wajdy

Ostatnia aktualizacja: 19.08.2026 12:24
Suwałki, rodzinne miasto reżysera, zapraszają na festiwal "Wajda na Nowo". W przedostatni wakacyjny weekend (20-23 sierpnia) czeka nas spotkanie z mniej znanymi, fascynującymi wątkami w twórczości Mistrza. O szczegółach przeglądu na antenie Dwójki opowiedział jego dyrektor programowy Łukasz Maciejewski.
rozwiń zwiń