Dychotomia. Dramat poszukiwań zaginionego syna w filmie "Bez końca"

Ostatnia aktualizacja: 02.09.2026 11:38
Twarz Krzysztofa Dymińskiego znamy wszyscy; patrzyła na nas z plakatów w maju 2023 roku, gdy szesnastolatek zaginął. Od tamtego czasu jego ojciec Daniel prowadzi poszukiwania ciała syna, przeczesując dno Wisły. – Z jednej strony to historia o pewnym ukojeniu. Z drugiej strony strata zawsze w nich będzie. To jest ta dychotomia – mówił w "Poranku Dwójki" Michał Marczak, reżyser filmu dokumentalnego "Bez końca".
Kadr z filmu Bez końca w reżyserii Michała Marczaka
Kadr z filmu "Bez końca" w reżyserii Michała MarczakaFoto: Autlook Films/materiały prasowe

Posłuchaj rozmowy w audycji "Poranek Dwójki" >>>

27 maja 2023 roku nad ranem kamera zarejestrowała sylwetkę Krzysztofa na Moście Gdańskim w Warszawie. Potem chłopak zniknął. Gdy poszukiwania służb nie przyniosły efektu, Daniel i Agnieszka Dymińscy rozpoczęli samodzielne poszukiwania. Pewnej nocy na Wiśle Daniel spotkał Michała Marczaka - reżysera filmu "Bez końca", który rekreacyjnie spływał rzeką ze swoją rodziną.

Spotkanie z ojcem

Na antenie Dwójki twórca wspominał okoliczności poznania ojca zaginionego nastolatka. – Opowiedział, dlaczego tam jest, co robi. Kompletnie mnie to poruszyło, bo sam jestem ojcem dwójki dzieci. Patrzyłem potem z takiego wysokiego klifu na wyspie, jak Daniel wypływa i przeszukuje Wisłę. A znam tą rzekę bardzo dobrze. To jest ostatnia nieuregulowana rzeka Europy, jedna z największych dzikich rzek – mówił reżyser.

Czytaj także:

– Spędziliśmy ze sobą trochę czasu i zobaczyłem w jego oczach taką dobroć człowieka, który po prostu naprawdę chce rozwiązać tą tajemnicę dla siebie, dla wszystkich, który po prostu nie przyjmuje "nie" za odpowiedź. Nasz system działa tak jak działa. I albo rodzina może po prostu siedzieć bezczynnie i czekać, nie wiadomo jak długo, albo może wziąć sprawę w swoje ręce – dodawał.

Granice intymności

"Bez końca" to bardzo intymny, poruszający portret rodziny, która mierzy się z niewyobrażalnym cierpieniem, stratą i niepewnością co do losu dziecka. Ekipa filmowa przez rok towarzyszyła Danielowi Dymińskiemu na Wiśle i w domu wśród jego bliskich.

– Mamy tu graniczne sytuacje, które albo złapię w danej chwili, albo już ich nie złapię. Nie ma żadnej możliwości, żeby coś zainscenizować, coś wymyślić. Bardzo psychicznie wymagające było to, żeby cały czas mieć tą kamerę w gotowości, ale z drugiej strony pomóc po prostu Danielowi jako człowiek, żeby być tam z nim, żeby się przydać, żeby nie być tylko osobą, która cały czas kręci. Bardzo często po prostu odkładałem kamerę i pomagałem. I cała moja ekipa – opowiadał Michał Marczak.

Światło w ciemności

Film miał swoją premierę w Sundance i odbił się za granicą szerokim echem (w Polsce mogli go zobaczyć widzowie festiwalu Millenium Docs Against Gravity). Reżyser podkreślał, że obraz, który stara się przekazać, jest bardzo złożony. Jedna z jego warstw to opowieść o Danielu, człowieku, który – jak mówił twórca – "rusza w podróż, w której musi stawić czoła niebywałej sile przyrody, ale też spojrzeć w siebie i w przeszłość, który wraca do domu zmieniony".

– Ta historia jest oczywiście bardzo smutna, ale w filmie jest też bardzo dużo światła. Jest dużo nadziei. Daniel nie szuka tylko dla siebie. Jest niestety bardzo dużo przypadków dzieciaków, które są poszukiwane na tym samym odcinku Wisły, więc za każdym razem, gdy Daniel wypływa, może też pomóc innej rodzinie. Dużo takich osób odnalazł i przyniósł ukojenie ich bliskim – wspominał gość "Poranka Dwójki".


Michał Marczak, reżyser filmu "Bez końca" Michał Marczak, reżyser filmu "Bez końca"

Telefon do syna

Reżyser podzielił się też w audycji reakcjami widzów. – Ostatnio po filmie podchodzi do mnie pani i mówi: "Przepraszam bardzo, ja nie mogę zostać na rozmowę, bo muszę zadzwonić do swojego syna". Albo ktoś inny mówi: "A ja muszę zadzwonić do swojej mamy" – wspominał Marczak.

– Mam nadzieję, że widz mniej będzie się zastanawiał nad tym, co dokładnie się wydarzyło, a bardziej spojrzy na siebie i zastanowi się: "Jakie ja mam relacje ze swoimi bliskimi? Jak ja z nimi spędzam czas? Czy jest może coś w moim życiu, co ja przeoczyłem, coś, z czego nie zdaję sobie sprawy?". Wydaje mi się, że udało nam się stworzyć dzieło, które skłania do dialogu – podsumował twórca.

Polska premiera filmu "Bez końca" jest zaplanowana na 11 września br.

***

Tytuł audycji: Poranek Dwójki

Prowadzenie: Marcin Pesta

Gość: Michał Marczak (reżyser filmu "Bez końca")

Data emisji: 2.09.2026

Godz. emisji: 8.30

oprac. Kamila Snopek

Czytaj także

Przyjaźń, dorastanie i miłość do kina. Maciej Cuske o nowym filmie "Kandydaci Śmierci"

Ostatnia aktualizacja: 05.08.2026 16:33
Zaczęło się kilkanaście lat temu od wakacyjnej wyprawy i pierwszego horroru nakręconego pod okiem ojca-reżysera. Film przerodził się w serię trzynastu (!) epizodów, którą symbolicznie domknął dokument pod tym samym tytułem. "Kandydaci Śmierci" zebrali nagrodę Grand Prix Konkursu Polskiego i nagrodę publiczności na tegorocznym na festiwalu Millenium Docs Against Gravity, a teraz wchodzą do kin w całej Polsce.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Piękno, siła i fotografia. Filmowy portret Julii Pirotte

Ostatnia aktualizacja: 25.08.2026 13:00
- Julia Pirotte była osobą szalenie samoświadomą. Żyła w trudnych czasach. Jej życie to prawie cały XX wiek. Urodziła się w 1907 roku, niektóre źródła podają rok 1908, a zmarła w 2000 roku w Warszawie przy Puławskiej obok Morskiego Oka. Odchodziła na własnych warunkach, stworzyła nawet własny nekrolog i listę gości. Jest pochowana na Powązkach - mówiła w Dwójce Ewa Pytka, reżyserka filmu dokumentalnego "Julia Pirotte. Piękno i siła".
rozwiń zwiń