Pierwszego września wraz z kolejnym rocznikiem pierwszoklasistów trafia do szkół rządowy, darmowy "Nasz Elementarz" autorstwa Marii Lorek oraz Barbary Ochmańskiej i Lidii Wollman. W znacznej większości szkół będzie stanowił zapewne podstawę nauki czytania. Nauczyciele prowadzący edukację nie powinni jednak ograniczać się tylko i wyłącznie do niego. - Na 96 stronach musieliśmy zamknąć cztery rodzaje edukacji: polonistyczną, społeczną, przyrodniczą i matematyczną. Trudno było wpleść w formułę tego podręcznika system długich tekstów, które nauczyciel czyta, a dziecko słucha, bądź, które przeczyta samo - wyjaśniała Maria Lorek.
Dlatego też autorki wprowadziły do elementarza system odniesień do sugerowanych tekstów literackich, na które nie starczyło w nim miejsca. Dodatkową trudność w budowaniu tego podręcznika stanowił fakt, iż nauce czytania towarzyszy nauka pisania. - Teksty oparte są o zestaw liter, które dzieci do tej pory poznały. Dla tych, które już czytają, przeznaczone są teksty napisane zieloną czcionką, trudniejsze - dodawała.
Samych tekstów literackich w elementarzu znajduje się około 22. Autorki starały się, żeby dzieci miało kontakt z różnymi formami literackimi. - Oprócz tej nieszczęsnej czytanki, której nie lubię, są opowiadania, wiersze, fragmenty baśni. Są też komiksy, są rymowanki, ale i teksty popularnonaukowe - wyliczała Lorek, która dodawała, że starała się nadać elementarzowi fabularny charakter.
Więcej o "Naszym elementarzu", ale też o problemach kształcenia literackiego w klasach początkowych w nagraniu audycji "O wszystkim z kulturą".
Gośćmi Katarzyny Hagmajer były Maria Lorek, dr Joanna Dobkowska z UW, Monika Obuchow - popularyzatorka czytelnictwa dla dzieci - oraz autorki cyklu podręczników dla klas młodszych "Tropiciele": Beata Nadarzyńska i Agnieszka Kamińska.
bch/pg