Radu Jude: moje filmy są inne, bo powstają w innym tempie

Ostatnia aktualizacja: 13.08.2026 17:30
- Podczas rewolucji 1989 roku byłem nastolatkiem. To był czas, kiedy zaczęła się uczciwa dyskusja o rumuńskiej historii, pokazująca również jej mroczne strony: niewolnictwo Romów, udział Rumunii w eksterminacji Żydów czy łagry z lat 50. Odkrywanie tego było dla mnie szokujące i rozbudziło zainteresowanie historią. Później zrozumiałem, że można to przenieść do kina i zamienić te pytania w filmy - opowiadał w Dwójce rumuński reżyser Radu Jude.
Radu Jude to rumuński reżyser i scenarzysta filmowy, zaliczany do przedstawicieli tzw. nowej fali
Radu Jude to rumuński reżyser i scenarzysta filmowy, zaliczany do przedstawicieli tzw. nowej faliFoto: Monika Zając / Polskie Radio

Posłuchaj rozmowy w audycji "Wybieram Dwójkę" >>>

Radu Jude to jeden z najważniejszych współczesnych rumuńskich reżyserów. Jego kino często sięga do historii i konfrontuje ją z problemami współczesności. Laureat Złotego Niedźwiedzia na Berlinale za film "Niefortunny numerek lub szalone porno", w swoich obrazach podejmuje tematy pamięci, odpowiedzialności i społecznych podziałów.

Samokrytyka jako europejska wartość

Najnowszy film, "Dziennik panny służącej", inspirowany powieścią francuskiego pisarza Octave’a Mirbeau, można odczytywać jako opowieść o tym, jak Europa Zachodnia postrzega Europę Wschodnią – o stereotypach, protekcjonalnym podejściu i kulturowych nieporozumieniach. Jude przyznaje, że obawiał się, iż film zostanie odczytany jako eurosceptyczny.

- Kilka lat temu prawdopodobnie miałbym mniej wątpliwości. Wtedy nastawienie do Europy było znacznie bardziej pozytywne niż dziś. Obecnie mamy do czynienia z wieloma atakami na ideę zjednoczonej Europy – ze strony putinowskiej Rosji, ale także Stanów Zjednoczonych. A ja naprawdę wierzę w to, co nazywamy europejskimi wartościami. Jednocześnie jedną z zalet demokracji jest możliwość krytykowania samych siebie. W dyktaturach to niemożliwe. Dlatego uważam, że powinniśmy mieć krytyczny stosunek do samych siebie i nie wstydzić się samokrytyki - podkreślił twórca.

Czytaj też:

- Pamiętam, że kiedy kręciłem filmy odnoszące się do trudnych momentów rumuńskiej historii, słyszałem: "w ten sposób dajesz broń do ręki ludziom, którzy chcą atakować Rumunię". To absurd. Przede wszystkim musimy być uczciwi wobec samych siebie i nie zamiatać spraw pod dywan tylko po to, żeby się chronić. Nadal uważam, że to my, ludzie, którzy wierzą w europejskie wartości, powinniśmy – z pozycji europejskiej – jako pierwsi krytykować to, co naszym zdaniem nie działa - dodał reżyser.

Kino wobec dezinformacji. Radu Jude o sile sztuki

Sztuka i kino mogą nie tylko opowiadać o rzeczywistości, ale także skłaniać do jej krytycznego oglądu i walczyć z dezinformacją. Zdaniem Radu Jude, w czasach i polaryzacji stają się przestrzenią, w której społeczeństwo może konfrontować się z własnymi słabościami i zadawać trudne pytania.

- Kino, podobnie jak sztuka w ogóle, jest jak mikroskop. Można wykorzystać mikroskop do leczenia choroby, ale można też użyć go do budowy broni. Mam nadzieję, że kino może być wykorzystywane dla dobra, dla zdobywania wiedzy, do analizowania naszego życia, do poszukiwania prawdy. Ale oczywiście bardzo łatwo wykorzystać je również jako narzędzie propagandy - podkreślił.

Radu Jude i oryginalne tempo pracy

Choć Radu Jude koncentruje się przede wszystkim na reżyserii, ma na koncie również epizod aktorski w filmie "Ktoś we mnie" Arthura Harariego. Jak podkreślił, lubi robić nowe rzeczy – takie, jakich do tej pory nie zrobił – dla samego doświadczenia. Jego cechą charakterystyczną jest też realizacja wielu projektów jednocześnie. - Odkryłem, że określony rodzaj pracy, określone tempo, prowadzi do powstawania określonego rodzaju filmów - wyjaśnił.

- Jeśli przeniesiemy tę dyskusję na grunt malarstwa, przychodzi mi na myśl Picasso. W dokumencie Henri-Georges'a Clouzot "Tajemnica Picassa", chyba z lat 50., reżyser mówi: "mam dziesięć minut taśmy filmowej, namaluj obraz". Picasso zaczyna malować i w ciągu kilku minut tworzy obraz, po czym zamalowuje go kolejnym, a następnie kolejnym. W ciągu dziesięciu minut powstają trzy obrazy. I wtedy zaczynamy rozumieć, że ponieważ Picasso pracował w ten sposób, jego obrazy wyglądały właśnie tak - powiedział.

- Większość europejskich reżyserów robi jeden film na dwa, trzy albo cztery lata. Ja odkryłem – i było to odkrycie praktyczne, wynikające z samej pracy, a nie z teorii – że moje filmy są inne właśnie dlatego, że powstają w innym tempie. I to jest dla mnie ważne. Chcę być inny. Nie chcę robić tego samego co wszyscy - opowiadał Radu Jude.

***

Przygotowanie: Monika Zając

Gość: Radu Jude (rumuński reżyser)

Data emisji: 13.08.2026

Godzina emisji: 17.10

Materiał wyemitowano w audycji "Wybieram Dwójkę".

oprac. Anna Myśliwiec

Czytaj także

Sabra Daici o Przeglądzie Nowego Kina Rumuńskiego. Rozmawia Monika Zając

Ostatnia aktualizacja: 17.04.2025 17:39
"Nowy Rok, który nigdy nie nadszedł" - wielokrotnie nagradzany obraz w reżyserii Bogdana Mureșanu i "Najeźdźcy" Teodory Any Mihai, zdobywca Grand Prix Warszawskiego Międzynarodowego Festiwalu Filmowego 2024 - to tylko dwa najgłośniejsze tytuły, które znalazły się w programie tegorocznego Przeglądu Nowego Kina Rumuńskiego.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Timeless Film Festival. Roman Gutek: klasyka dostała dzisiaj drugie życie

Ostatnia aktualizacja: 15.04.2026 17:52
- Być może to przez mój wiek, ale współczesne kino nie do końca daje mi satysfakcję. Troszkę zwalniam, nie jeżdżę już na te główne festiwale, bo trzeba mieć niezłe zdrowie, żeby przetrwać te 11 dni w Cannes czy Berlinie. Mam fajnych ludzi w firmie, mój młodszy syn właściwie przejmuje stery, więc ja poświęcam się klasyce i temu, co jest ponadczasowe - mówił w Dwójce Roman Gutek, pomysłodawca Timeless Film Festival.
rozwiń zwiń