Wytwórnia Non-Standard. Laboratorium popu czy muzyczna utopia?

Ostatnia aktualizacja: 07.09.2026 08:57
W "Nocnej strefie" opowiemy krótką, ale niezwykle intrygującą historię Non-Standard – wytwórni Haruomiego Hosono, która działała w połowie lat 80. Gościem audycji będzie Sohichiro Suzuki, twórca projektu World Standard i jeden z artystów labelu.
Okładka albumu Making of Non-Standard Music (1984)
Okładka albumu "Making of Non-Standard Music" (1984)Foto: materiały prasowe

Kiedy w 1983 roku Yellow Magic Orchestra zakończyła pierwszy etap działalności, Haruomi Hosono znalazł się w dość osobliwym miejscu. Muzyka, która jeszcze kilka lat wcześniej wydawała się futurystyczna, zdążyła znaleźć naśladowców, własne reguły i wreszcie własny "standard". Zamiast produkować kolejne wcielenia techno-popu, w 1984 roku Hosono uruchomił więc dwa labele: Non-Standard oraz równoległy, jeszcze bardziej eksperymentalny Monad. Pierwszym wydawnictwem zapowiadającym oba przedsięwzięcia było "Making of Non-Standard Music", wydane w listopadzie 1984 roku.

Już w samej nazwie krył się rodzaj manifestu. Non-Standard nie miało być oficyną muzyki "niepopularnej". Wręcz przeciwnie – w pierwotnych założeniach chodziło o muzykę zdolną zdobyć wielu słuchaczy, ale tworzoną przez ludzi, których wrażliwość nie została ustandaryzowana. Pop miał pozostać popem, tylko przestać zachowywać się przewidywalnie.

I rzeczywiście trudno byłoby znaleźć jedno "brzmienie Non-Standard". Artyści reprezentowani przez label wymykali się wszelkim kategoriom. Miharu Koshi potrafiła połączyć świat elektroniki z Schubertem i Goethem. Urban Dance próbowali wymyślić nowy pop na nowe czasy (po YMO). Francuski duet Mikado łączył chłód syntezatorów z bardzo europejskim wdziękiem. Shi-Shonen konfrontowali komputer z barokowym popem i fascynacją Pet Sounds. World Standard Sohichiro Suzukiego próbował szukać muzycznego uniwersalizmu, próbując stworzyć własny rodzaj popu w języku esperanto.

To własnie w Non-Standard debiutowali Pizzicato Five – singlem "The Audrey Hepburn Complex". Dekadę później grupa stanie się jednym z najbardziej rozpoznawalnych zespołów Shibuya-kei.

Z kolei sam Hosono pod szyldem projektu F.O.E. – Friends of Earth uciekał w kierunku funku, hip-hopu, samplingu, reggae i dancehallu. Jednym z najbardziej niezwykłych śladów tych poszukiwań jest nagrana w 1986 roku wersja "Sex Machine" z Jamesem Brownem – zarejestrowana podczas pobytu króla soulu w Japonii.

Ale Non-Standard to również cała otoczka wokół muzyki. GLOBULE – publikacja towarzysząca pierwszym działaniom labelu – wygląda chwilami jak skrzyżowanie magazynu artystycznego, science fiction, manifestu i dokumentacji urządzenia, które nigdy nie istniało. Do tego dochodzą kasety promocyjne, dema, alternate mixy, reklamy telewizyjne, eksperymenty Hosono z dźwiękami gier komputerowych. Nawet tytuły "Making of Non-Standard Music" i późniejsze "remaking" dobrze oddają ten sposób myślenia: muzyka nie musi być skończonym przedmiotem. Można ją rozmontować i złożyć ponownie.

O fenomenie wytwórni oraz ideach przyświecających Non-Standard opowie w audycji Sohichiro Suzuki (World Standard).

***

Tytuł audycji: Nocna strefa

Prowadzenie: Krzysztof Dziuba

Data emisji: 7.09.2026

Godz. emisji: 22.45

Czytaj także

Z miłości do prędkości. Muzyka jak ryk samochodowych silników

Ostatnia aktualizacja: 31.08.2026 23:59
Japońskie fusion kojarzy się z prędkością, motoryzacją i całą wyścigową otoczką. W "Nocnej strefie" przyjrzeliśmy się temu związkowi, sięgając m.in. po nagrania T-Square, którego "Truth" przez lata towarzyszyło telewizyjnym transmisjom Formuły 1 w Japonii, oraz Casiopei – jednego z najważniejszych zespołów tamtejszej sceny fusion.
rozwiń zwiń