Maria Karpińska: nie chciałabym interpretować własnej książki
– Opowiadanie to nie jest najłatwiejsza forma. Zwykle pisarze na debiut wybierają powieść, która w ostatnich latach powinna być gruba, wielka jak cegła i opisywać cały wszechświat. Maria Karpińska próbuje te wszechświaty zmieścić w opowiadaniach – mówi Mateusz Matyszkowicz.
"Żywopłoty" Marii Karpińskiej
Foto: mat. promocyjne
"Żywopłoty" to jeden z najbardziej obiecujących debiutów roku
Poznajemy losy tzw. zwykłych ludzi, bohaterów szarych, z założenia niczym się niewyróżniających i przez to niezwykle ciekawych. Tematy takie jak wspomnienia nastoletnich wakacji spędzonych z przypadkową koleżanką lub urządzanie pierwszego własnego mieszkania są dla autorki pretekstem do wyrażenia prawdy o ludzkim losie, sensie istnienia, przeznaczeniu, pamięci, a przede wszystkim: miłości i śmierci. Kameralne, nastrojowe opowiadania przenika ton spokojnej, błyskotliwej refleksji nad przemianami ludzkiej osobowości i uczuciowością.
– Trudno mi powiedzieć, czym różni się pisania opowiadań od pisania powieści. Postrzegam moją książkę poniekąd jako powieść, bo struktura opowiadań, czy też rozdziałów, jak wolę je nazywać, opowiada o jednym bohaterze, który towarzyszy nam przez całą książkę. Ja widzę ją jako powieść, choć trudno ją tak zaszufladkować i postrzeganie jej jako zbioru opowiadań jest tu również uzasadnione – wyjaśnia Maria Karpińska.
***
Tytuł audycji: Trójkowy chuligan literacki
Prowadzi: Mateusz Matyszkowicz
Gość: Maria Karpińska (autorka książki "Żywopłoty")
Data emisji: 8.03.2020
Godzina emisji: 14.49
mat. prasowe/ml