W Waszyngtonie odbyła się trzecia odsłona Festiwalu Filmów Polskich, którą organizuje Fundacja Kościuszkowska, amerykańsko-polska instytucja kulturalno-oświatowa. Jury pod przewodnictwem Liliany Komorowskiej najlepszym filmem uznało "Ministrantów". Wyróżniony został również jeden z aktorów filmu Piotra Domalewskiego - nastoletni Tobiasz Wajda zdobył nagrodę dla najlepszego aktora. Film o przyjaźni młodych chłopaków wraca do domu także z nagrodą publiczności.
Przekaz "Ministrantów" zrozumiały też za oceanem
W "Ministrantach" reżyser zaprasza nas do jednego z polskich miasteczek, gdzie czwórka młodych przyjaciół pomaga w pracach parafii, są tytułowymi ministrantami. Jednak świat, który obserwują, instytucja kościoła nie do końca im się podobają, są rozczarowani obojętnością i brakiem moralności dorosłych. Postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce. Domalewski nie ucieka od tematu wiary, moralności, walki z hipokryzją, młodzieńczego buntu, ale obraz trudno posądzić o brak lekkości i humoru.
Zobacz też:
Holland, Wiłkomirski, Turkot też z nagrodami
W Waszyngtonie doceniono również innych twórców. Najlepszą reżyserką uznano Agnieszkę Holland za film "Franz". Agata Turkot otrzymała nagrodę za rolę Gośki w filmie Wojciecha Smarzowskiego "Dom dobry". Nagrodę dla najlepszego aktora, ex aequo z Tobiaszem Wajdą, otrzymał Filip Wiłkomirski za rolę w filmie "Brat".
Film Domalewskiego, którego akcja osadzona jest w polskich realiach, niesie ze sobą uniwersalny przekaz, pokazuje świat nieobcy też widzom za oceanem. Dlatego, jak przyznał reżyser w rozmowie z dziennikarzem PAP, reakcje widzów w USA są zbliżone do tych w Polsce.
Podobne do polskiej publiczności reakcje widzów USA obserwowała również Agata Turkot, gdy prezentowany był "Dom dobry". Historia ich poruszyła, wywołała mocne emocje. - Szczerze mówiąc, wolałabym, żeby spotkał się tu z niezrozumieniem, to znaczyłoby, że problem nie istnieje - zaznaczyła w rozmowie z PAP. Podkreśliła, że kontakt z widzami w USA potwierdził uniwersalność emocji obecnych w filmie oraz siłę tej historii.
Czytaj także:
Polskie filmy za oceanem
Dyrektor Washington Film Institute John Hanshaw podkreślił, że wieczór otwarcia zgromadził żywiołowe i różnorodne grono twórców oraz widzów, a rozmowa z operatorem Michałem Sobocińskim pozwoliła mu zajrzeć "do umysłu geniusza". „Ministrantów” uznał za film angażujący i skłaniający do refleksji, łączący humor z tematami wiary i moralności.
Dyrektorka artystyczna festiwalu Anna Tarnawska akcentowała, że wydarzenie ma na celu budowanie realnej wymiany kulturowej między Polską a USA. Jak uzupełniła, choć prezentowane filmy podejmują uniwersalne tematy, różnią się językiem filmowym i sposobem budowania emocji, co staje się inspirujące dla publiczności.
Obecny na widowni muzyk Dylan Ganz wskazał na to, że polskie kino podchodzi do filmu bardziej jak do sztuki niż współczesna produkcja amerykańska zdominowana przez kino superbohaterskie. W jego przekonaniu europejskie filmy oferują większą głębię, dłuższe ujęcia i więcej przestrzeni dla postaci, a także odważniej mierzą się z "prawdziwym, czasem niewygładzonym człowieczeństwem".
***
pj/PAP