Jeśli szukacie rapera, który nie próbuje na siłę dopasować się do jednej szufladki, Liim jest jednym z ciekawszych nazwisk, jakie pojawiły się w Nowym Jorku w ostatnich latach. 22-letni artysta z Harlemu właśnie wypuścił swój drugi album - "A Sunflower Garden In Harlem Is Hard To Find". Jego muzyczna tożsamość od początku była dość eklektyczna. Z jednej strony wychował się na nowojorskim rapie, z drugiej - interesowały go rzeczy pozornie odległe od hip-hopu. W jego inspiracjach można znaleźć zarówno Erica B. & Rakima, jak i Smashing Pumpkins, Kodaka Blacka, Tylera, the Creatora czy Steve’a Lacy’ego. I właśnie ta mieszanka jest chyba najlepszym sposobem na opisanie jego muzyki. Liim potrafi w jednym numerze rapować, a za chwilę przejść w śpiew i oprzeć cały kawałek na soulowym refrenie. Nie jest przy tym klasycznym raperem, który po prostu dorzuca trochę śpiewania do zwrotek. Jego muzyka od początku balansuje gdzieś pomiędzy hip-hopem, alternatywą i R&B.
Na jego rozwój zwrócili uwagę między innymi Pitchfork, Rolling Stone i Pigeons & Planes, a Liim zaczął funkcjonować również poza samą muzyką - pojawiał się w świecie mody i sztuki wizualnej, m.in. jako model współpracujący z Gucci i Supreme. Debiutanckie "Liim Lasalle Loves You" ukazało się w 2025 roku. Zaledwie rok później artysta wraca z kolejnym pełnym materiałem. "A Sunflower Garden In Harlem Is Hard To Find" to 13 utworów, które trwają niespełna 32 minuty. Album ukazał się 28 sierpnia nakładem Three Times Louder. Już sam tytuł sporo mówi o tym, co Liim próbuje tutaj zrobić. Słonecznikowy ogród staje się metaforą czegoś, czego niekoniecznie znajdziemy w miejscu, z którego pochodzimy. Jak tłumaczył artysta, chodzi o poszukiwanie własnej tożsamości i wyjście poza oczekiwania oraz skojarzenia, które inni mają wobec kogoś wychowanego w Harlemie.
Jego nowa płyta brzmi jak spacer po Nowym Jorku. Są tu dirt bike’i, młodzieńcze romanse, przejażdżki samochodem, wspomnienia z Harlemu i próba odnalezienia swojego miejsca w dorosłym życiu. Nie jest to jednak kolejna pocztówka z Nowego Jorku. Liim bardziej odtwarza sposób, w jaki miasto funkcjonuje w jego głowie - przez muzykę, filmy, wspomnienia i popkulturowe skojarzenia. Dobrym przykładem jest "1980" z AJRadico. Numer brzmi jak świadome cofnięcie się do złotej ery nowojorskiego rapu. Liim inspirował się przy nim między innymi filmami "Paid in Full" i "Juice", które są dla niego częścią osobistej historii Harlemu.
To dopiero druga płyta w dorobku Liima, a już robi się o nim coraz głośnie. Jeśli lubicie rap połączony z soulem, to "A Sunflower Garden In Harlem Is Hard To Find" jest czymś dla was. Sprawdzajcie, żebyście mogli mówić, że słuchaliście zanim to było modne.
***
gV