Logo Polskiego Radia
Czwórka
Andrzej Cała 03.04.2014

White House Records wciąż bez rzemieślnictwa

White House Records (Magiera i L.A.) to najważniejsza ekipa producencka na polskiej scenie hip-hopowej. Artyści przygotowali już piątą płytę z serii "Kodex", na której usłyszymy całą plejadę interesujących raperów z każdego zakątka Polski.
White House RecordsWhite House Recordsmat. pras.
Posłuchaj
  • Magiera i L.A. z ekipy White House Records byli gośćmi Numera w "DJ Paśmie z okazji nadchodzącej premiery ich nowej płyty "Kodex 5" (Czwórka/DJ Pasmo)
Czytaj także

Współpraca duetu rozpoczęła się w drugiej połowie lat 90. - W tamtych czasach ze sprzętem nie było tak dobrze jak teraz. Tomek miał w domu syntezator, całkiem porządny, ja do niego jeździłem i wspólnie robiliśmy pierwsze rzeczy, dogrywaliśmy się, łapaliśmy kontakt. Potem zajmowaliśmy się różnymi rzeczami samodzielnie, ale w duecie zajęliśmy się pierwszym albumem Kasta Skład, a potem już firmowany naszą nazwą "Kodex" w 2002 roku i tak jakoś trwa to do dziś - mówi w "DJ Paśmie" L.A.

W tym czasie Magiera i L.A. mieli okazję współpracować w zasadzie ze wszystkimi najważniejszymi postaciami polskiej sceny hip-hopowej. Zdecydowana większość tych artystów pojawiała się właśnie na ich kompilacjach producenckich. - Kiedyś było łatwiej, bo tych raperów było znacznie mniej, znaliśmy ich, wiedzieliśmy co potrafią. W miarę, gdy scena się rozwijała, trudniej było być na bieżąco, bo nie da się i robić z maksymalnym zaangażowaniem swoich rzeczy i w tym samym czasie śledzić wszystkiego, co wychodzi, ale pomimo tego trzymaliśmy i trzymamy rękę na pulsie - mówi Magiera.

Jego partner z ekipy, L.A., dodaje zaś: - Patrzymy jednak tylko na umiejętności, możliwości i potencjał tych raperów, z którymi nagrywami. Popularność jest ważna, ale nie stawiamy jej ponad talent, dlatego nigdy nie nagrywaliśmy z nikim tylko dlatego, że ma dużo fanów. Potencjał komercyjny zawsze jest na drugim miejscu, bo podstawą jest talent.

W maju ukaże się piąta część kompilacji producenckiej "Kodex". - W ogóle nie odczuwam, żeby nasz styl pracy i zaangażowanie się zmieniły w stosunku do poprzednich lat i przeszły na styl bardziej rzemieślniczy. Wciąż odczuwamy te same emocje, czujemy dużą zajawkę związaną z przygotowywaniem tego, dobieraniem artystów - mówi L.A.
Magiera zaś zdradza, co jest najbardziej denerwujące przy nagrywaniu: - Czekanie na zwrotki raperów! To czasem nas osłabia. Wiadomo, że robią to u siebie, a nie przyjeżdżają do naszego studia, więc musimy tego pilnować na odległość, czasem się przypominać. To taka najmniej przyjemna część pracy. Najważniejsze, że udało się już wszystko zamknąć i teraz możemy już spokojnie czekać na premierę płyty - kończy szczęśliwy producent.

(ac/pj)