W drugim dniu szczytu Unii Europejskiej w sprawie rozwiązania kryzysu migracyjnego, premier Turcji Ahmet Davutoğlu ma się zapoznać ze wspólnym stanowiskiem unijnych przywódców i zdecydować, czy je zaakceptuje. Unijni przywódcy prognozują, że rozmowy z Ankarą nie będą łatwe, a – jak mówił prezydent Francji Francois Hollande - pomyślny finał wcale nie jest pewny. Unia Europejska jest gotowa spełnić kilka warunków w zamian za pomoc Turcji, np. zwiększyć finansowe wsparcie z 3 do 6 mld euro i znieść w czerwcu wizy dla obywateli Turcji do Wspólnoty. Kontrowersje budzi żądanie Ankary przyspieszenia rozmów akcesyjnych z Unią Europejską i otwarcie pięciu nowych rozdziałów akcesyjnych. Nie oznacza to jednak, że Turcja chce przyspieszyć wejście do Wspólnoty, chodzi tylko o symbol, który politycy tureccy chcą pokazać w swoim kraju. Porozumienie unijno-tureckie dotyczyłoby wymiany imigrantów, czyli w zamian za wycofanie nielegalnych imigrantów z Grecji do Turcji, syryjscy uchodźcy z Turcji byliby przyjęci do Wspólnoty. Jeśli chodzi o techniczne wykonanie tej umowy, to – jak mówi Angela Merkel – „przesiedlenia powinny rozpocząć się bardzo szybko”.