Polskie Radio

Rozmowa dnia: Andrzej Duda

Ostatnia aktualizacja: 05.02.2015 08:15
Audio
  • Andrzej Duda: chcę być następcą Lecha Kaczyńskiego (Sygnały dnia/Jedynka)

Krzysztof Grzesiowski: Nasz gość: Andrzej Duda, deputowany do Parlamentu Europejskiego i kandydat Prawa i Sprawiedliwości na urząd prezydenta Rzeczpospolitej. Dzień dobry, witamy.

Andrzej Duda: Dzień dobry, witam serdecznie, witam naszych słuchaczy.

Przywiązuje pan wagę do daty 10 maja?

Nie. Bo pan redaktor pyta o termin wyborów, tak?

Tak.

Nie, to powiem nie miało to dla mnie specjalnego znaczenia i nie ma. Wybory odbędą się w odpowiednim czasie. Wczoraj pan marszałek ogłosił termin – dziesiąty. Bardzo dobry termin.

Leszek Miller powiada, że to przysługa dla partyjnego kolegi ze strony marszałka Sikorskiego, dla Bronisława Komorowskiego.

Są różne komentarze, ale ja jako kandydat powiem tak: dla mnie termin nie specjalnego znaczenia. Został wyznaczony 10 maja, bardzo dobrze, niech będzie.

Dwudziesty czwarty też powinien pana interesować, maja.

No, w sensie drugiego terminu? Mimo wszystko liczę, że wygram w pierwszym.

Dziś prof. Tomasz Nałęcz poinformował, że o 12–ej konferencja prasowa prezydenta Bronisława Komorowskiego. Wszystko wskazuje na to, że wtedy prezydent zadeklaruje swój start w tych wyborach, będzie jeszcze jeden rywal, ten najpoważniejszy. No ale powiedział pan, że w pierwszej turze pan to załatwi, więc chyba nie musi się pan obawiać.

Nie, aczkolwiek rzeczywiście trzeba przyznać, że pan prezydent Bronisław Komorowski, bo nie sądzę, żeby nas zaskoczył i ogłosił, że nie będzie startował [śmiech], to jest rzeczywiście mój rywal i tutaj z całą pewnością ta rozgrywka o urząd prezydenta Rzeczypospolitej na następne 5 lat się rozegra.

Czy mamy do czynienia z czymś takim w pana przypadku, jak pogoń sondażowa za urzędującym prezydentem?

Nie wiem, ja bym tego nie nazwał pogonią sondażową. Ja po prostu wykonuję swoje zadanie i realizuję swoją strategię kampanii. Ta strategia polega między innymi na tym, żeby spotkać się z Polakami. Dla mnie to jest bardzo ważne. Chcę dotrzeć do wszystkich zakątków kraju, chcę spotkać się z wyborcami w tych miejscach, gdzie mieszkają, chcę z nimi porozmawiać o Polsce, chcę im przedstawić swoją wizję prezydentury, ale także swoją wizję wpływu tego, jak tak właśnie na mój sposób zgodnie ze standardami konstytucyjnymi realizowana prezydentura może wpłynąć na rozwój Polski, bo dziś uważam, że trzeba Polskę pchnąć na drogi rozwoju, zwłaszcza w sytuacji, kiedy, niestety, większość młodych ludzi twierdzi, że nie widzi w Polsce żadnej perspektywy rozwoju, a ostatnio mieliśmy tutaj, w Warszawie, protest naukowców, wśród wielu innych protestów górników czy rolników cichy, bo to jest takie środowisko, które po prostu się spotkało, ale jak na te sfery intelektualne, jak na ludzi nauki to jednak mimo wszystko był protest bardzo głośny. Humaniści, wielu profesorów, pani prof. Maria Dębska, pan prof. Tadeusz Sławek, pan prof. Zbigniew Osiński mówią bardzo jednoznacznie: dzisiaj po 7 latach rządu Platformy, po tej reformie, którą przeprowadziła w nauce, widać, że polska humanistyka w zasadzie jest w likwidacji, zwłaszcza w mniejszych ośrodkach, i że niedługo znikną w ogóle uczelnie w mniejszych miastach, pozostaną tylko te w głównych ośrodkach, co dzieje się z ogromną szkodą nie tylko dla polskiej nauki, ale przede wszystkim dla polskiego społeczeństwa, dla rozwoju polskiej kultury, bo kto będzie prowadził także w tych mniejszych miastach, jak, nie wiem, Lublin, Opole czy Białystok, badania naukowe? A dzisiaj mamy taki system przygotowany przez PO, że łatwiej jest dostać grant, jak mówi prof. Osiński, na badania nad językami Papui Nowej Gwinei niż nad polską historią.

No tak, tylko że pan nie będzie rywalizował z Platformą Obywatelską, tylko ewentualnie z prezydentem Komorowskim i jeszcze innymi osobami, które deklarują, że wystartują.

Ale pan prezydent Komorowski to jest człowiek Platformy Obywatelskiej, który z jej ramienia startował na urząd prezydenta i z jej ramienia będzie startował na niego nadal.

Pan wspomniał o badaniach. Ciekawe badania są prezentowane na portalu tajnikipolityki.pl. Zrobiła je firma Ariadna, to są takie badania związane z cechami, które badani uważają za najważniejsze przy ocenie kandydata na prezydenta. W pana przypadku jako zalety to: patriota, uczciwy, słucha ludzi, dobrze oceniany pod względem bliskości ludziom i rozumienia potrzeb przeciętnego Polaka. Jest tylko jeden problem – jak przekonać, że ten relatywnie młody polityk, czyli Andrzej Duda, pasuje do pełnienia roli prezydenta?

Przede wszystkim myślę, że to jest kwestia także doświadczenia. Ja pracowałem z prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej, prof. Lechem Kaczyńskim, przez ponad 2 lata i to była bliska współpraca, bo byłem ministrem w jego Kancelarii, byłem jego prawnikiem, i to był taki okres nie tylko obserwacji, ale także współpracy z człowiekiem, który urząd prezydenta Rzeczypospolitej i związane z nim obowiązki i możliwości działania traktował niezwykle poważnie i rozumiał, co to znaczy posiadać mandat uzyskany od narodu. Był prezydentem otwartym na sprawy społeczne. Ja taką właśnie prezydenturę widzę i w tym zakresie chciałbym być takim swoistym następcą Lecha Kaczyńskiego, chciałbym, żeby właśnie ten styl prezydentury, odważnego prowadzenia, odważnego, ale rozważnego prowadzenia polskich spraw był prowadzony. Ale przede wszystkim chciałbym być prezydentem obywateli, chciałbym być prezydentem Polaków i stąd ta moja idea właśnie, żeby objechać Polskę, żeby we wszystkich zakątkach Polski spotkać się z tymi, którzy mają na prezydenta Rzeczypospolitej głosować, bo to są szczególne wybory, dlatego że wybierają wszyscy, a prezydent powinien łączyć Polaków, prezydent powinien szukać dialogu, szukać porozumienia. I liczę na to, że także te spotkania przybliżą mnie wyborcom, będą mogli zobaczyć mnie na własne oczy. I to dużo daje, a to także dużo daje kandydatowi, dlatego że uważam, że każdy, kto pretenduje na urząd prezydenta Rzeczypospolitej, choć, oczywiście, prezydent Rzeczypospolitej też, powinien wiedzieć, jak wygląda cały kraj, powinien wiedzieć, jak wyglądają poszczególne jego zakątki, jak się żyje ludziom i co oni naprawdę mówią.

7 lutego w Warszawie inauguracja oficjalna pana kampanii wyborczej. 7 lutego to pojutrze.

Tak, to za dwa dni.

Jeden z pana kolegów partyjnych powiedział, że to ma być taki „one man show”, czyli pan i tylko pan, wszystkie światła na pana. Czy... Oczywiście, jak rozumiem, będzie pana wystąpienie głównym elementem, ale czy będą także inne? Na przykład czy wystąpi prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński?

Nie będę teraz ujawniał szczegółów, bo to zawsze jest trochę niespodzianka i trochę w związku z tym jakiegoś napięcia jest budowane. Mogę tylko powiedzieć, że będą inne wystąpienia, a generalnie zapraszam do uczestnictwa i do obejrzenia.

Można odnieść wrażenie, że lider partii, którą pan reprezentuje, ostatnio mniej pokazuje się w mediach, mniej mówi o panu, mniej popiera pana. Nie brakuje panu tego?

Ja jestem kandydatem Prawa i Sprawiedliwości na urząd prezydenta Rzeczypospolitej, mam swoje zadania do wykonania i je wykonuję.

No ale każde poparcie byłoby wskazane, zwłaszcza lidera partii.

Mam poparcie lidera partii, proszę się o to nie martwić.

Ale nie publiczne.

Publiczne, Jarosław Kaczyński wielokrotnie mówił, że to ja jestem kandydatem jego i naszego ugrupowania.

Na czym mają polegać tzw. otwarte pytania do prezydenta Komorowskiego? I do innych, rozumiem, kandydatów. Podobno taka inicjatywa jest, że będzie pan zadawał otwarte pytania.

Ja cały czas zadaję otwarte pytania do prezydenta Komorowskiego.

Ale czy mają mieć taką formę skonkretyzowaną, czy po prostu w ramach swoich, nie wiem, występów choćby w mediach, choćby tu u nas, w Polskim Radiu.

To są cały czas pytania, to były cały czas apele. Ja już wiele apeli wygłosiłem do pana prezydenta, choćby o to, żeby włączał się i inicjował dialog pomiędzy protestującymi a rządem, żeby pomagał rozwiązać sytuacje kryzysowe. Przecież mamy artykuł 20 Konstytucji, który mówi, że ustrój Rzeczypospolitej Polskiej gospodarczy oparty jest na dialogu z partnerami społecznymi. Inny przepis artykułu 126 mówi, że prezydent powinien czuwać nad przestrzeganiem Konstytucji, tymczasem rząd nie przestrzega Konstytucji, nie realizuje tego dialogu. Ja uważam, że prezydent powinien zaapelować do rządu o ten dialog, że powinien wzywać rząd do dialogu, że powinien sam ten dialog zainicjować jako bezstronny arbiter, ale cóż, pan prezydent Komorowski widocznie uważa inaczej, że bezpieczniej jest zostać w Pałacu, nie wychylać się, żeby się nie narazić żadnej ze stron, no ale w moim przekonaniu nie na tym polega konstytucyjna rola prezydenta.

Dwie konkretne sprawy, jeśli pan pozwoli, jedna czysto polska, czysto nasza wewnętrzna, a druga związana z naszym miejscem w Europie, w świecie, z polityką międzynarodową. Jak pan na pewno wie, sprawa jest głośna, zabieg in vitro, Laboratorium Wspomaganego Rozrodu w Policach, trzydziestolatka korzystając z usług tego laboratorium, urodziła dziecko, tyle że nie swoje. Minister zdrowia zawiadamia prokuraturę, podejmuje stosowne decyzje. Dziś na Komitecie Stałym Rady Ministrów będzie rozpatrzony projekt ustawy dotyczącej zapłodnienia metodą in vitro, kompleksowo opisujący całą procedurę. Czy kandydat na prezydenta Rzeczypospolitej Andrzej Duda jest zwolennikiem metody in vitro i opisania jej w formie ustawowej?

Andrzej Duda nie jest zwolennikiem metody in vitro jako człowiek i jako katolik. Kościół Katolicki jest także przeciwnikiem zdecydowanym metody in vitro, bo to jest metoda sztuczna, która nie ma nic wspólnego z naturą, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Natomiast ja rozumiem ludzi, którzy korzystają z tej metody, jako człowiek także, dlatego że wiem, że małżeństwa, które nie mogą mieć dzieci, są bardzo często w rozpaczliwej sytuacji i są praktycznie gotowe na wszystko, żeby to potomstwo uzyskać, co jest pewnym dla mnie naturalnym dążeniem. Natomiast powiem tak: to, co się stało ostatnio w klinice, ta dramatyczna dla rodziców pomyłka, to w moim przekonaniu jest efekt tego, że cała sprawa tego programu in vitro realizowana przez rząd PO i przez pana ministra Arłukowicza po prostu była robiona na szybko, była robiona pod swoistą polityczną publiczkę i po prostu została zrobiona niestarannie i teraz skutek tego widać. To właśnie tak się dzieje.

I druga kwestia. 8 dzień maja, uroczystości na Westerplatte w 70. rocznicę zakończenia drugiej wojny światowej, inicjatywa prezydenta Bronisława Komorowskiego. Czy to dobry pomysł?

No, większość komentatorów odebrało to jako pomysł, powiedzmy otwarcie, dosyć wyborczy, no. Biorąc pod uwagę, że wybory w Polsce odbędą się 10 maja, a 9 maja będzie już cisza wyborcza, czyli 8 maja będzie ostatnim dniem, kiedy będzie można realizować kampanię wyborczą, i przypuszczam, że pan prezydent Komorowski i jego otoczenie wymyślili sobie, że będzie to świetna okazja do tego, żeby pokazać się w gronie przywódców z całego świata. Ale z tego, co słyszę, to ten pomysł – zupełnie nowy i dla wielu kontrowersyjny – nie spotkał się z jakimś szerokim poklaskiem. To po raz pierwszy by się tak działo. Druga wojna światowa nie zakończyła się na Westerplatte, zakończyła się w Berlinie, więc jeżeli już gdzieś należałoby obchodzić obchody zakończenia drugiej wojny światowej, to może właśnie tam, chociaż nie wiem, czy Niemcy byliby zachwyceni. [śmiech]

Czyli jednak data ma dla pana znaczenie. 10 maja. Powiedział pan na początku naszej rozmowy, że data nie ma znaczenia...

Ja mówię...

Ale w przypadku tego, co ma się wydarzyć 8 maja, 10 maja ma swoje znaczenie.

Ja mówię, jak komentują to politycy. Ja w ten sposób nie komentuję, dlatego że dla mnie nie ma to znaczenia. Ja uważam, że jeżeli mam wygrać te wybory, to 8 maja i wielkie nawet obchody panu prezydentowi  Bronisławowi Komorowskiemu nie pomogą.

A 7 lutego, czyli pojutrze, inauguracja oficjalna kampanii wyborczej naszego gościa, pana Andrzeja Dudy, deputowanego do Parlamentu Europejskiego i kandydata Prawa i Sprawiedliwości na urząd prezydenta. Dziękujemy.

Dziękuję bardzo.

(J.M.)