W Armenii zakończyły się wybory parlamentarne. Lokale wyborcze zamknięto o godz. 20.00 czasu miejscowego, czyli o godz. 18.00 w Polsce. Według Centralnej Komisji Wyborczej frekwencja wyniosła 58,97 procent. To najwyższy wynik w armeńskich wyborach parlamentarnych od kilku lat i wyraźnie więcej niż w przedterminowych wyborach z 2018 i 2021 roku.
Głosowanie wyłoni co najmniej 101 deputowanych jednoizbowego Zgromadzenia Narodowego. Kadencja nowego parlamentu potrwa pięć lat. Liczba mandatów może być jednak większa, ponieważ armeńska ordynacja przewiduje mechanizmy wyrównawcze, które mają umożliwić utworzenie stabilnej większości parlamentarnej.
W wyborach startowało 19 list wyborczych. Według przedwyborczych sondaży faworytem była rządząca Umowa Społeczna premiera Nikola Paszyniana. Dużą grupę respondentów stanowili jednak wyborcy niezdecydowani albo odmawiający odpowiedzi, dlatego wynik głosowania do końca pozostawał niepewny.
Wybory są postrzegane jako test polityki Paszyniana, który po przegranej Armenii w konflikcie o Górski Karabach zaczął konsekwentnie zmieniać kurs państwa. Premier zacieśnia relacje z Unią Europejską i Stanami Zjednoczonymi, ogranicza zależność od Moskwy i deklaruje gotowość do zawarcia trwałego pokoju z Azerbejdżanem.
Dla części armeńskiego społeczeństwa taka polityka oznacza szansę na większą suwerenność i stabilizację. Dla opozycji jest jednak dowodem na zbyt daleko idące ustępstwa wobec Baku. Najważniejsze ugrupowania opozycyjne opowiadają się za odbudową bliższych relacji politycznych i gospodarczych z Rosją.
00:29 prof.D.Boćkowski o wyobrach w Armenii.mp3 Wybory w Armenii to także walka o wpływy geopolityczne Rosji - mówi profesor Daniel Boćkowski na antenie PR24. IAR/Informacyjna Agencja Radiowa/PR24/wcześn./d Januszewska/w Kłosińska
Profesor Daniel Boćkowski oceniał na antenie Polskiego Radia 24, że wybory w Armenii są ważne nie tylko dla samego Erywania, ale także dla całego Kaukazu Południowego. Jego zdaniem ewentualne utrzymanie prozachodniego kursu przez Paszyniana nie musi oznaczać przełomu w polityce wewnętrznej, ale może ograniczyć możliwości działania Rosji w regionie.
Kampania wyborcza przebiegała w napiętej atmosferze. Obóz rządzący i opozycja wzajemnie oskarżały się o nadużycia, manipulacje i próbę wpływania na wynik głosowania. Media informowały też o rosyjskich operacjach dezinformacyjnych wymierzonych w premiera Paszyniana.
W ostatnich dniach przed głosowaniem armeńskie organy ścigania zatrzymywały osoby podejrzewane o kupowanie głosów. Część zatrzymanych miała być powiązana z opozycyjnym sojuszem Silna Armenia, kierowanym przez ormiańsko-rosyjskiego biznesmena Samwela Karapetiana. Ugrupowanie odrzuca zarzuty i twierdzi, że działania władz mają charakter polityczny.
Kontrowersje pojawiły się także w dniu wyborów. Według armeńskich mediów policja i służby antykorupcyjne zatrzymały w prowincji Kotajk siedem osób podejrzanych o przekazywanie łapówek wyborcom. Łączna kwota miała wynosić około 7,5 miliona dramów, czyli około 75 tysięcy złotych.
Armeńska Niezależna Misja Obserwacyjna informowała wcześniej o setkach naruszeń w lokalach wyborczych. Wśród zgłaszanych incydentów znalazły się między innymi problemy proceduralne, możliwe naruszenia tajności głosowania oraz eksponowanie materiałów agitacyjnych w punktach wyborczych. Po zamknięciu lokali armeńskie MSW informowało o kolejnych zgłoszeniach i zatrzymaniach związanych z domniemanymi naruszeniami prawa wyborczego.
Przedstawiciele głównych ugrupowań opozycyjnych ostrzegali, że Paszynian może próbować wykorzystać aparat państwa do utrzymania się przy władzy. Zwolennicy Silnej Armenii wzywali też do pilnowania procesu liczenia głosów. Jeszcze przed publikacją oficjalnych rezultatów bratanek Samwela Karapetiana ogłosił, że ugrupowanie premiera miało przegrać wybory, choć nie przedstawił oficjalnych danych potwierdzających tę tezę.
Wybory odbyły się w momencie głębokiej polaryzacji armeńskiej sceny politycznej. Dla Paszyniana są próbą uzyskania mandatu do kontynuowania rozmów pokojowych z Azerbejdżanem i dalszego zbliżenia z Zachodem. Dla opozycji — okazją do zatrzymania tego kursu i powrotu do tradycyjnego układu bezpieczeństwa opartego na Rosji.
Na oficjalne wyniki trzeba będzie poczekać. Częściowe dane mogą być znane jeszcze w niedzielę wieczorem, jednak pełny obraz sytuacji zależeć będzie nie tylko od liczby głosów oddanych na poszczególne partie, lecz także od tego, czy zwycięskie ugrupowanie będzie w stanie zbudować stabilną większość w parlamencie. Exit poll wskazuje na wyraźne zwycięstwo partii Nikola Paszyniana.
PAP/IAR/Reuters/AP/EVN Report/ARKA/Armenpress/RFE/RL/OKO.press, bs