6 sierpnia 2025 r. Karol Nawrocki objął urząd prezydenta RP, składając przysięgę przed Zgromadzeniem Narodowym. Rok później, podczas wystąpienia przed Pałacem Prezydenckim, podsumował pierwsze dwanaście miesięcy swojej kadencji.
Według rzecznika prezydenta Rafała Leśkiewicza był to „rok dobrej prezydentury dla Polski”, realizowanej jednak w trudnych warunkach kohabitacji z rządem. Kancelaria Prezydenta wskazuje na aktywność w polityce bezpieczeństwa, relacjach międzynarodowych oraz konsekwentną obronę konstytucji.
Równocześnie komentatorzy zwracali uwagę na działania wskazujące na próbę konsolidacji środowisk prawicowych wokół głowy państwa. Nawrocki spotykał się z liderami Konfederacji, uczestniczył w Marszu Niepodległości i podkreślał swoje związki ze środowiskami sportowymi oraz kibicowskimi.
Zdaniem politologa Wawrzyńca Konarskiego z Akademii Vistula prezydent konsekwentnie stara się osłabiać działania rządu oraz budować własną pozycję lidera całej prawicy. Ekspert ocenił, że ambicje Nawrockiego wykraczają poza standardową rolę głowy państwa, czego dowodem mają być postulaty zmiany konstytucji i rozszerzania wpływu prezydenta na proces rządzenia.
Konarski zauważył, że choć Nawrocki przed objęciem urzędu piastował istotne funkcje publiczne, w tym prezesa IPN, nie był „zawodowym politykiem w rozumieniu tych cech, które przypisujemy takiej kategorii”, jest za to politykiem „mającym niezwykle rozbudowane ambicje polityczne”.
„Trochę jak jeździec na rodeo, który zobaczywszy konia wsiada na niego, a potem, kiedy ten koń chciałby go zrzucić, pokazuje tym większą determinację, żeby nie spaść” – powiedział Konarski.
Politolog ocenił formę przywództwa Nawrockiego jako bliską pojęciu „cezaryzmu”. „Karol Nawrocki jest osobą, która szuka dla siebie zwolenników w różnych środowiskach i jak najbardziej odpowiadałoby mu to, żeby to jego poszukiwanie odbywało się ponad głowami przywódców poszczególnych partii prawicowych” – tłumaczył.
Odmienne stanowisko prezentuje prof. Andrzej Gil z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. Według niego Nawrocki skutecznie przywrócił polityczną równowagę w sytuacji silnej polaryzacji sceny politycznej, a swoim nastawieniem wobec rządu tworzy zdrowy balans w państwie.
„Karol Nawrocki przypomina mi klasycznego żołnierza, zwiadowcę, który toczy rozpoznanie bojem. Tam, gdzie uda mu się wyjść troszeczkę poza dotychczasowe prerogatywy, to umacnia swoją pozycję. Tam, gdzie mu się nie uda, próbuje innej drogi. Rozpycha się łokciami. W pozytywnym sensie tego słowa” – ocenił Gil.
Politolog uważa, że prezydent powinien aktywnie korzystać z prawa weta i pełnić funkcję realnej przeciwwagi dla rządu. „Nie wyobrażam sobie prezydenta, który byłby kimś, kto żyruje rząd i bezwarunkowo wszystko podpisuje. Powiem więcej, według mnie powinien wetować jeszcze więcej, dlatego, że prawo, które w Polsce jest tworzone, jest złym prawem” – dodał.
Z sondażu United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski, przeprowadzonego 24-25 lipca 2026 r. na próbie 1000 dorosłych Polaków, wynika, że 56 proc. respondentów pozytywnie ocenia pierwszy rok prezydentury Nawrockiego, a 40,5 proc. – negatywnie. Poparcie silnie zależy od sympatii politycznych: wśród zwolenników koalicji rządzącej negatywną ocenę wystawiło 89 proc. badanych, wśród wyborców opozycji pozytywnie oceniło prezydenta 94 proc.
Podobny rozkład pokazał sondaż Instytutu Badań Pollster dla „Super Expressu” – 47 proc. ankietowanych oceniło pierwszy rok kadencji dobrze, 43 proc. źle, a 10 proc. nie miało zdania.
Po roku urzędowania jedno nie budzi wątpliwości: prezydentura Karola Nawrockiego stała się jednym z głównych czynników kształtujących konflikt polityczny w Polsce, a spory wokół zakresu kompetencji prezydenta, relacji z rządem i przyszłego modelu państwa będą należeć do najważniejszych tematów kolejnych lat jego kadencji.
PAP/IAR/pż