Redakcja Polska

Jakub Wiech: Cieśnina Ormuz nadal dyktuje ceny na polskich stacjach

10.04.2026 11:00
Konflikt irański wciąż trzęsie światowym rynkiem energii, choć po częściowym odblokowaniu Cieśniny Ormuz wpływa delikatnie słabiej niż wcześniej. Jak tłumaczy Jakub Wiech, autor podcastu Elektryfikacja, obecny spadek cen ropy to jednak nie powrót do normalności. To cofnięcie do poziomów z pierwszej fazy eskalacji. Rynek nadal żyje lękiem o kolejne uderzenia w rafinerie, złoża czy rurociągi.
Audio
  • "Światowy rynek paliw to jest system naczyń połączonych, więc jeżeli w jednym zaburza się cena, no to reagują kolejne" - Jakub Wiech, w rozmowie z " Piotrem Żułnowskim [posłuchaj]
Jakub Wiech
Jakub WiechPAP/Tomasz Gzell

Dla zwykłego Kowalskiego najważniejsze jest pytanie dlaczego paliwo drożeje, skoro Polska nie sprowadza ropy przez Ormuz. Odpowiedź jest prosta i bolesna jednocześnie. "Światowy rynek paliw to jest system naczyń połączonych, więc jeżeli w jednym zaburza się cena, no to reagują kolejne" - przekonuje Jakub Wiech. Wyobraźmy sobie miejscowość z kilkoma sklepami z żywnością. Jeśli w jednym ceny idą w górę, bo właściciel ma mniejsze dostawy, to inni sprzedawcy szybko to zauważą. Skoro konkurent zarabia więcej, oni też podniosą ceny. To uproszczenie, ale dokładnie tak działa globalny handel energią.

Problem Polski to diesel. Nie produkujemy w kraju całego oleju napędowego, który zużywamy. "To właśnie akurat to paliwo jest tym najbardziej dotkniętym problemami w Cieśninie Ormuz, bo to głównie diesel szedł przez Cieśninę Ormuz i to diesla zaczęło brakować najszybciej i najgłębiej" - zaznacza Wiech. Jeśli importujemy część paliw na bieżąco, to gdy u eksporterów cena rośnie, krajowe ceny też muszą pójść w górę. Nawet te za paliwo wyprodukowane w Płocku czy Gdańsku. Inaczej import przestałby się opłacać. Dlatego zaburzenia w Zatoce Perskiej w kilka dni widać na polskich stacjach.

Ten sam mechanizm dotyka Stany Zjednoczone. To największy na świecie eksporter netto energii, a mimo to Amerykanie też płacą więcej przy dystrybutorze. Tak działa globalna gospodarka. Stacje paliw muszą działać odtwórczo. Odtwarzają sytuację rynkową i odtwarzają zapasy. Działa to jak handel bułkami. Kupujemy je wieczorem z dostawą na rano. Jeśli rano kurier powie, że przez droższą mąkę wieczorem bułki podrożeją o 20 groszy, to cenę podnosimy już teraz. "Chociaż sprzedajemy jeszcze bułki kupione po starych cenach, ale my już myślimy, że w niedługiej perspektywie trzeba będzie znowu kupić bułki i nie chcemy rezygnować ze swojego zysku" - wyjaśnia autor Elektryfikacji. Na stacjach paliw jest identycznie.

Kryzys w Iranie pokazuje, jak bardzo świat jest uzależniony od ropy. Rozwiązaniem jest elektryfikacja. Panele, magazyn energii i auto elektryczne dają w domu własne złoże, rafinerię i stację. Wtedy Cieśnina Ormuz przestaje nas obchodzić. "Ja powiem, że trzeba się elektryfikować, bo wtedy będziemy mieć własne złoże ropy, rafinerie i stację paliw w domu" - podkreśla Jakub Wiech. Gdybyśmy byli w pełni racjonalni, po takich wydarzeniach masowo uciekalibyśmy od importowanych nośników energii. Ich cena może skoczyć o kilkadziesiąt procent przez jednego tweeta polityka. Skoro mamy alternatywę, to po co ryzykować.

Wciąż jednak wybieramy światopogląd zamiast działania racjonalnego. "Mamy do czynienia z wyborem światopoglądu nad działania racjonalne. Częścią naszego światopoglądu jest konieczność uzależniania się od paliw kopalnych" - dodaje Wiech. Gdyby tąpnięcia geopolityczne przestawiały nas na dekarbonizację, to już rok 2022 załatwiłby sprawę. W Europie coś drgnęło, bo pełnoskalowa wojna Rosji na Ukrainie zbiegła się z pakietem Fit for 55. To pakiet, który realnie uniezależnia nas od importu surowców, ale Komisja Europejska wtedy o tym nie mówiła. Dopiero teraz Ursula von der Leyen komunikuje wprost, że polityka klimatyczna to bezpieczeństwo energetyczne.

Do społecznej świadomości nadal nie przebija się, że system ETS ścinając emisje o 47 procent względem 2005 roku, ściął też zużycie gazu i węgla. Bez ETS nasze uzależnienie i rachunki przy kryzysach takich jak w 2022 czy 2026 byłyby dużo wyższe. Zmiana zajdzie nie tylko przez presję geopolityczną. Zajdzie też dlatego, że OZE, magazyny energii i elastyczność systemu tanieją z roku na rok. Na to potrzeba jeszcze czasu. "Każdy rok takiego czekania dla Europy oznacza setki miliardów euro wyrzucanych de facto za burtę europejskiej gospodarki po to, żeby napychać kabzy na przykład arabskim szejkom, amerykańskim nafciarzom czy perskim ajatollahom" - podsumowuje Jakub Wiech. Nie jest to inwestycja. Kupujemy coś, co od razu spalamy i nie zostaje z tego żaden środek trwały.

Ataki USA na Iran mogą potrwać cztery tygodnie. Narasta niepokój na rynku ropy

02.03.2026 14:30
Prezydent USA Donald Trump ocenił w niedzielę, że operacja przeciwko Iranowi może potrwać cztery tygodnie”. Izrael przeprowadził kolejną falę ataków na Teheran i rozpoczął uderzenia na wspierane przez Iran ugrupowanie Hezbollah w Libanie. Azjatyckie giełdy zanotowały spadki, a ceny ropy naftowej i złota wzrosły.

Tanieje ropa. Pierwsze reakcje rynku paliw na zawieszenie broni

08.04.2026 11:15
Ropa naftowa staniała o kilkanaście procent - obecnie za baryłkę Brent trzeba zapłacić około 95 dolarów. Zawarcie w ustaleniach rozejmowych wzmianki o odblokowaniu cieśniny Ormuz jest jedną z najważniejszych deklaracji złożonych w związku z zawieszeniem broni na Bliskim Wschodzie.

Hezbollah wznowił ataki pomimo zawieszenia broni. Iran blokuje cieśninę Ormuz

09.04.2026 11:04
Dobę po wejściu w życie rozejmu między USA a Iranem porozumienie stoi pod znakiem zapytania. Jak poinformowały agencje, w nocy ze środy na czwartek Hezbollah wznowił ostrzał północnego Izraela w odpowiedzi na izraelskie naloty na Liban, a irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej zablokował żeglugę w cieśninie Ormuz.