Tegoroczne lato przyniosło Europie nie tylko kolejne rekordy temperatur, ale również poważne konsekwencje gospodarcze. Fale upałów, susze i pożary zaczęły zakłócać funkcjonowanie kluczowych sektorów gospodarki. Problemy dotknęły między innymi energetykę, transport rzeczny, rolnictwo i turystykę.
Ekonomiści cytowani przez Reutersa szacują, że łączny koszt tegorocznych ekstremalnych zjawisk pogodowych może już sięgać setek miliardów euro. Co więcej, pełne konsekwencje tegorocznego lata mogą być widoczne dopiero za kilka lat.
Jednym z najbardziej widocznych skutków suszy są problemy z żeglugą na Renie i Dunaju. Poziom wody w obu rzekach spadł tak mocno, że transport towarów został poważnie ograniczony. Ma to znaczenie nie tylko dla firm przewozowych. Rzekami transportowane są między innymi paliwa, surowce i towary przemysłowe, dlatego utrudnienia mogą przekładać się na działalność przedsiębiorstw oraz ceny.
Upały uderzyły również w energetykę. Ponad pół tuzina reaktorów jądrowych musiało ograniczyć produkcję lub zostało czasowo wyłączonych ze względu na problemy z chłodzeniem. Wysokie temperatury i niski poziom wody utrudniają bowiem funkcjonowanie części elektrowni.
Według ING samo ograniczenie transportu na Renie może obniżyć tegoroczny wzrost niemieckiego PKB o 0,3 pkt proc. Z kolei węgierski MBH Bank szacuje, że każdy tydzień przestoju największego reaktora jądrowego w kraju oznacza dla gospodarki stratę 0,1 pkt proc. PKB.
Problemy nie omijają rolnictwa. Już w lipcu prognozy dotyczące zbiorów niektórych upraw zostały obniżone. W przypadku późno zbieranych roślin, takich jak kukurydza i słonecznik, szacowane straty wynosiły 6-7 proc.
Mniejsze zbiory oznaczają nie tylko problemy dla rolników. Ograniczenie podaży produktów rolnych może prowadzić do wzrostu cen żywności, a tym samym dodatkowo zwiększać presję inflacyjną.
Według badaczy z Barcelona Supercomputing Center szczególnie narażone są państwa południowej Europy. W cieplejszych regionach wpływ ekstremalnych temperatur na ceny żywności jest większy. Już w 2022 r. same fale upałów miały podnieść inflację w strefie euro o około 0,34 pkt proc. poprzez wzrost cen żywności.
Zmiana klimatu może w kolejnych latach wpłynąć również na sposób, w jaki Europejczycy spędzają wakacje. Szczególnie zagrożona jest południowa Europa, gdzie temperatury są coraz wyższe.
Carsten Brzeski, ekonomista ING, zwraca uwagę, że trudno oczekiwać, aby turyści chcieli spędzać urlop w miejscach, gdzie temperatura sięga 45 stopni Celsjusza. Jego zdaniem może dojść do stopniowej zmiany charakteru europejskiej turystyki.
"Czy można sobie wyobrazić turystów spacerujących po południowych Włoszech czy Hiszpanii przy 45 stopniach? Ja nie. Myślę więc, że charakter turystyki się zmieni" — ocenił ekonomista cytowany przez Reuters.
W praktyce może oznaczać to spadek zainteresowania tradycyjnym szczytem sezonu w najgorętszych regionach. Część turystów może wybierać północ Europy albo podróżować na południe poza najbardziej upalnymi miesiącami. Dla gospodarek Hiszpanii, Włoch czy Grecji byłaby to istotna zmiana, ponieważ turystyka stanowi ważne źródło dochodów.
Ekstremalna pogoda oznacza dla rządów jednocześnie mniejsze wpływy i większe wydatki. Z jednej strony spada produkcja, zyski przedsiębiorstw i aktywność gospodarcza, a wraz z nimi wpływy podatkowe. Z drugiej państwa muszą finansować walkę z pożarami, działania kryzysowe oraz odbudowę infrastruktury.
Według szacunków Allianz utrata wpływów podatkowych może sięgnąć 1,8 proc. we Francji oraz po 1,3 proc. we Włoszech i Hiszpanii. Jednocześnie firmy mogą ograniczać inwestycje w związku ze spadkiem marż i rosnącymi kosztami działalności.
Problem polega na tym, że europejskie państwa już teraz mają wiele innych wydatków. Muszą finansować między innymi obronność oraz transformację energetyczną, podczas gdy poziom zadłużenia, szczególnie we Francji i Włoszech, pozostaje wysoki.
Ekonomiści podkreślają, że największym problemem nie musi być nawet sam koszt tegorocznych fal upałów. Ekstremalne zjawiska mogą uruchamiać długi łańcuch kolejnych konsekwencji gospodarczych.
"Można by oczekiwać, że szkody będą największe w roku wystąpienia ekstremalnego zjawiska, a następnie zaczną zanikać. My obserwujemy coś przeciwnego" — powiedziała ekonomistka Uniwersytetu w Mannheim Sehrish Usman. Jej zdaniem skutki gospodarcze nasilają się w kolejnych latach, ponieważ ekstremalne zjawiska pogodowe uruchamiają szereg powolnych procesów gospodarczych.
Allianz szacuje, że sama dwutygodniowa fala upałów z czerwca może obniżyć tegoroczny PKB Europy o 0,3 pkt proc. W przypadku najbardziej narażonych gospodarek, takich jak Hiszpania, Francja i Włochy, zmiana klimatu może natomiast ograniczyć wzrost gospodarczy o 5–7 proc. do 2030 r.
Rosnące koszty zmian klimatycznych mogą w przyszłości stać się również problemem dla Europejskiego Banku Centralnego. Rządy będą potrzebowały coraz większych środków na dostosowanie infrastruktury do nowych warunków — od energetyki po transport.
PAP/IAR/pż